16.10.2006

Comme des Garcons Avignon

To ostatni zapach z serii kadzidlanej CdG, którego nie znałam. Dziś w końcu przyleciał, zrosiłam się nim obficie, by czuć całą soba pełne spektrum - i gagatek nieźle miesza. W pierwszej chwili przerażająco wysoki, wyższy niż sklepienie największej gotyckiej katedry - kubatura jest naprawdę ogromna, gdzieś musi pomieścić te kadzidlane dymy i przepych ornatów. Potem dołącza metaliczna nuta, może to rozgrzana kadzielnica? I coś tajemniczo słodkiego, niepokojącego, niemal mdłego, więdnące, polne kwiaty przed ołtarzem? Czuję, że z Avignon trzeba postępować ostrożnie, skóra okadzona w nadmiarze po pół godzinie wypuszcza diabła, czyli zapach stęchlizny, mokrego, nie powieszonego prania, kadzidła zawilgłego, mruszejącego w ciemności. To samo dzieje się u mnie z Messe de Minuit, tyle że do tego potrzeba Mszy więcej, Avignon wierzga już po większej kropli. I do końca te perfumy właśnie tak balansują, między uroczystym i bardzo esencjonalnym kadzidłem uwięzionym pod kamiennymi łukami domu bożego, a rzuconą w ciemny, zimny kościelny kąt brudną i wilgotną ścierą do podłogi. Szkoda, bo zapowiadały się wyjątkowo, słyszałam, że są "larger than life", miałam nadzieję, że jednak w zupełnie inny sposób, że to kadzidło mnie omami, przytłoczy, ale będzie czyste i nieziemskie, a ono jest takie ludzkie, takie brudne... A ja nie będę przecież cierpieć inkwizytorskich katuszy dla tych pierwszych natchnionych i uniesionych 20 minut. W dodatku tortury mokrą szmatą są przerażająco trwałe - całość siedziała na mnie ponad 12 godzin, dziś rano była też wyraźna na rękawach bluzki.
Pomyślałam jeszcze, że może to jakaś celowa alegoria wiary katolickiej? Początki były szlachetne i wzniosłe, a teraz kościół balansuje w zamknięciu schematów między dobrocią a podłością.

Nuty: rumianek, mech, kadzidło, wanilia, paczula, palisander, nasiona ambrette.

15.10.2006

jesień

Jak pachnie ta pora roku? W moim świecie nie ma jednej jesieni, nie ma więc też jednego zapachu, który by ją opisywał. Jesień ma kilka twarzy.

Ta pierwsza to moja ulubiona odsłona, czyli jesień złota. Zamglone słońce, żółtawe niebo, wysokie cirrusy, nietypowy dla nadmorskiej okolicy brak wiatru. Ziemia oddaje z siebie całe ciepło nagromadzone w ciągu lata, oddaje tak intensywnie, że na noc już jej nie starcza sił i rano jest całkiem zimno. Rosa na piasku, cienkie niteczki babiego lata na jeszcze opalonych rękach, nostalgia w sercu. A ten zapach to Dune.

Druga postać to jesień zgniła i szara. Nadal nie ma wiatru, mgła jest gęsta, i mimo zapewnień meteorologów nie ustępuje, nawet kiedy minie południe. Czasem siąpi deszcz. Wysokie ciśnienie nie pozwala swobodnie unosić sie dymom z palonych liści, pełzną więc przy wilgotnej ziemi jak smutne węże. "Liście z drzew spadają masłem na dół" - każdy lot jest smutny jak łza, ciężki jakby to leciał kamień, a delikatny trzask lądowania jest nieuchronny jak śmierć. Z tą wszechogarniającą szarością i smutkiem kojarzy mi się stara, czarna Mania Armaniego.

Trzecia emanacja to jesień śmiała i zdecydowana, że tak powiem jesień w pełnym uwiądzie - z siekącym, zimnym deszczem, huraganowym, przenikliwym wiatrem i rozpaczliwie krótkim dniem. Słońce jest już w strefie wspomnień, łyska od czasu do czasu perłowo-szarą kulą na krańcu świata, by po chwili utonąć w sinych odmętach chmur. Dymy gryzą w gardle, mieszając się z niemal mroźnym już powietrzem. Tak, jest ponuro i niebezpiecznie. Chłoń tę atmosferę, by pełniej cieszyć się życiem, kiedy słońce zawróci w stronę zwrotnika Raka. Stalowo-granatowy krążek NU świetnie ci w tym pomoże.

Ostatnia forma jesieni to właścwie przedzimie. Dymy niemal zniknęły, ognisko spopielało, zamiast płomienia widać jego węgliste, wilgotne już serce. Świat się wyczyścił, życie śpi, nie ma żaru. Niebo rankiem jest sterylnie niebieskie. Skute cienką warstewką lodu liście chrupią pod ciężkimi buciorami nadchodzącej ze wschodu zimy. Pod korą drzew, głęboko w łyku soki niemal stoją, struchlałe, odrętwiałe wizją ścinającego je miecza mrozu. W strasznej ciszy, jak dźwięk kryształowego sopla niesie się Cerruti Image.

Jest jeszcze piąta twarz jesieni. Ale tego zapachu - zapachu zmian, przełamywania lodów, wielkich nadziei, szalonych wypraw, graniczących z pewnością przeczuć, magii ukrytej pod kołderką codzienności, nagłej miłości - jeszcze nie udało mi się odnaleźć.

1.10.2006

propozycja dla CdG - Series 9: Space

Zainspirowana zapiskami Anousheh Ansari (http://spaceblog.xprize.org/2006/09/22/the-trip-up/) rozmyślałam, jak może pachnieć niebo, a ściśle mówiąc - szeroko pojęty kosmos. Wyszło mi coś w sam raz na serię dla Comme des Garcons :)

Geocentric (albo Inner Space) - natchnione średniowieczną, katolicką wizją świata jako globu zawieszonego w środku kryształowej sfery, w której umieszczone na niewidocznych obręczach krążą słońce i planety, a mroki nocy rozświetlają umieszczone na sklepieniu gwiazdy. Zapach wody (w końcu to sam środek epoki Ryb), do tego przestrzenne, jasne kadzidło, czysta ambra, a jako kontapunkt żelazisty zapach krwi spływającej po mieczach krzyżowców, kurz zarastającej trawą, imperialnej rzymskiej drogi, ździebełko organiki z miejskiego rynsztoka. Kusi mnie też nuta rozkładu, ropiejących ran, śmierci na syfilis (zwłaszcza wraz z towarzyszącymi jej zmianami w mózgu), ale to chyba by było zbyt odważne.
19th Century Heliocentric (albo Eter) - od kilku wieków już wiadomo, że nie jesteśmy pępkiem wszechświata, a odkrycia Maxwella implikują zdaniem wielu naukowców konieczność istnienia we wszechświecie ośrodka, w którym mogą przemieszczać się fale. Dziewiętnastowieczny kosmos pachnie więc eterem, tym dietylowym (mimo, że nie ma on nic wspólnego z postulowanym kosmicznym, z którego niewielki tu byłby pożytek, miał być bowiem zupełnie bezwonny) - a zatem narkotycznie, upajająco i odpężająco, niekoniecznie eterycznie. Dla przełamania dodałabym trochę nut rodem z maszyny parowej: węgiel, para (coś jak żelazko), spalenizna; i może jeszcze trochę zjonizowanego powietrza na część fal elektromagnetycznych?
Solar System - czyli mniej więcej to, co wiemy w tej chwili o naszym miejscu pobytu. Byłby to zapach bliski nagrzanemu słońcem, pustemu kamieniołomowi. Z dzieciństwa pamiętam poszukiwanie krzemieni i rozbijanie ich i innych kamieni. I ten zapach, ciepło, siarka, sól, ziemia. Dodatkowo trochę propanu-butanu, szypta benzyny, i może właśnie tu należałoby wrzucić te przypalone ciasteczka migdałowe? Chciałabym, aby na początku SolSys buchał gorącymi nutami, i stopniowo się wychładzał, aż do czystego wyobrażenia wodoru pod koniec... ale ta nuta kamieniołomu (niewątpliwie obecna w pasie asteroid i Kuipera) byłaby ciągle obecna.
Milky Way - ta nazwa mówi sama za siebie. Musiałby być od początku słodki, rozbuchany, pełen światła i ciepła, rozwichrzony na brzegach, z ultraciężkim jądrem i długim, mlecznym ogonem. Na jego peryferiach widzę delikatne akcenty paczuli, irysa i wodorostów. Wszak gdzies tam musi być jakieś życie...
Deep Space Nine - najgłębsza otchłań. Miliony lat świetlnych pustki, bliskość zera absolutnego, supernowe, czarne dziury, obce cywilizacje bez szans na spotkanie się. Tak pachnie teleportacja na USS Enterprise. Te perfumy mogliby stworzyć BORG dla kapitana Picarda. Zapach bogaty, chaotyczny, wciągający, kontrastowy, niezrozumiały, straszny. Czerń (kadzidło, węgiel drzewny, czarne kwiaty, pieprz), biel (cukier-puder, sól, pranie na wietrze) i przesunięcie ku czerwieni (papryka i czerwone wino). A na koniec, na przekór smutnej entropii marzy mi sie baza o zapachu małego dziecka :)

28.09.2006

Serge Lutens Chergui

Nuty: miód, piżmo, skóra, kadzidło, liście tytoniu, cukier trzcinowy, ambra, irys, róża, drzewo sandałowe.

Chergui znaczy wschodni. To nazwa wiatru znad pustyni, burzącego krew i myśli mieszkańcom Maghrebu trudną, letnią porą. Nazwa jak najbardziej zasłużona.
Słońce stoi w zenicie, a on dmie bezlitośnie, niosąc rokrocznie opowieści znad rozgrzanych krain. W swojej wędrówce nad piaskami mija także oazy życia, spijając z nich soki. Jego tchnienie zawiera więc wszystkie cztery pierwiastki. Chergui to żar naszej płomiennej gwiazdy. To dymy ognisk wzbijających się zimnymi nocami w otchłanne, nocne niebo. To usypiający, morderczy szmer odwiecznych piasków. To krople drogocennej wody wyssane z bohaterskich, wczepionych we wrogą ziemię, bezimiennych roślin.
Kiedy poznawałam Chergui, przestraszyła mnie jego początkowa, wilgotna, owocowa i kwiatowa przestrzeń, której się zupełnie nie spodziewałam. Po chwili zrozumiałam, że jest to tylko konieczne żniwo jego przelotu nad oazą. W ognistych podmuchach wilgotne owoce prędko zamieniają się w suszone, kandyzowane słodkości, a mięsiste płatki kwiatów kurczą się i osypują z delikatnym szelestem. Pozostaje suche powietrze nad wydmą (skojarzenie z Dune nie jest przypadkowe), szalone wycie między zmartwiałymi łodygami, które w poszukiwaniu wody zapuściły swe odnóża tak głęboko, że niewiele się już różnią od kamieni. W tym smutnym krajobrazie, gdzieś z cienia dobiega smakowity dym nargila. To alchemik, jak co roku snuje opowieść o powtarzalności pór roku, o przemijaniu życia, oswajaniu śmierci. Opowiada, że ten z pozoru nieprzyjazny świat kryje w sobie olbrzymie możliwości, bogactwo ludzkich historii, mnogość barw i dźwięków.
Niektórzy zarzucają Chergui, że jest za słodki, syropowaty. Brzmi to dla mnie jak bluźnierstwo. On nie mógłby być nie-słodki, zaprzeczyłby wtedy swemu wschodniemu pochodzeniu. Jest więc słodki, ale do ostatniego tchnienia zachowuje niezwykłą, przeszywającą trzewia nutę, świdrującą jak spojrzenie starego, mądrego człowieka, kontrapunkt dla łagodności. To patrzy Alchemik, znawca świata, nowe i nieoklepane oblicze Orientu.

Chergui jest częścią linii ekskluzywnej Les Salons du Palais Royal Shiseido, aczkolwiek był dostępny w wersji eksportowej jako seria limitowana na przełomie poprzedniego i tego roku.

28.08.2006

kolekcja - stan na koniec sierpnia

i znowu zaskoczenie, że nic nie ubyło, a raczej przybyło. jak to możliwe, przecież ciągle coś sprzedaję na allegro!

Alexander McQueen Kingdom 10
Bvlgari Eau Parfumee au The Blanc 40
Cacharel Anais Anais 30
Calvin Klein Escape 15
Calvin Klein Truth Lush 50
Carolina Herrera Carolina 50
Caron Aimez-moi 100
Carven Ma Griffe 30
Celine Oriental Summer 50
Cerruti Image 75
Chanel Allure Sensuelle 50
Christian Dior Addict 50
Christian Dior Addict eau Fraiche 100
Christian Dior Dune 50
Christian Dior Eau de Dolce Vita 100
Christian Dior Hypnotic Poison 50
Christian Dior Pure Poison 50
Christian Dior Tendre Poison 30
Costume National Scent 100
Costume National Scent Intense 100
Costume National Scent Sheer 100
Davidoff Goodlife 30
Dyptique Philosykos 50
Donna Karan Cashmere Mist 50
Elizabeth Arden 5th Avenue 15
Escada Collection 50
Escada Margaretha Ley 30
Escada Que Viva 30
Estee Lauder Youth Dew 28
Giorgio Armani Mania 100
Giorgio Armani Mania 100
Givenchy Eau Torride 100
Givenchy Organza 30
Givenchy Organza Indecence 100
Gucci Envy 30
Guerlain Anisia Bella 125
Guerlain L'Heure Bleue 50
Guerlain Mahora 75
Guerlain Pamplelune 75
Guerlain Shalimar 75
Guerlain Winter Delice 125
Helmut Lang EdP 50
Hermes 24, Faubourg 50
Hermes Caleche Eau Delicate 50
Issey Miyake Le Feu 75
Jil Sander Sensations 40
Kenzo Jungle Elephant 50
Kenzo Jungle Tigre 100
Kenzo Jungle Tigre 50
Kenzo Le Monde Est Beau 50
Kenzo L'eau par Kenzo 100
Kenzo L'eau par Kenzo męskie 30
Lanvin Oxygene 50
Mont Blanc Presence d'une Femme 10
Montana Just Me 30
Nina Ricci Belle de Minuit 50
Nina Ricci Cherry Fantasy 50
Oscar de la Renta Intrusion 25
Pascal Morabito Miss Morabito 50
Pollena Eva Eva 30
Prada Prada 30
Serge Lutens Ambre Sultan 50
Serge Lutens Chergui 50
Shiseido Feminite du Bois 50
Shiseido Zen 50
Shiseido Basala 50
Thierry Mugler Amen 100
Vanderbilt Gloria Vanderbilt 30
Victor&Rolf Flowerbomb 50
Victorias Secret Very Sexy for Him 50
Yohji Yamamoto Yohji Yamamoto 75
Yohji Yamamoto Yohji Homme 50
YSL Nu 50
YSL Opium Fleur de Shanghai 100

74 razem, pocieszam się, że aż 4 mojego męża... taa...

Podsumowałam pojemności - wychodzi na to, że trzymam po szafkach ponad 4 litry płynów w małych buteleczkach. to już niemal alkoholizm.

11.08.2006

Bigarade Concentree - Editions de Parfums Frederic Malle

Niezwykle orzeźwiajacy, musująco-cytrusowy, a przy tym bogaty, siłą grejpfruta przypomina mi Pamplelunę. Chociaż grejpfruta wcale nie ma - no oczywiście, to gorzka pomarańcza, bergamotka z połączeniu z cedrem! I to ten cedr jest niesamowity. Wali w nos z siłą boksera, jest nieprzejrzysty i cięzki! Charakterny, zadziorny, nie można go nazwać świeżakiem. Jest aż gęsty od tego cedru. A potem przyjemnie osiada na skórze, jak oswojony sokół, strosząc pióra pieprzem, po czym wygładzając je dziobem róży i siana. Coś powoduje, że jest smaczny i zawiesisty jak środek chleba.
Gęsty, nasycony cytrus - ewenement.

Idole de Lubin

Idole de Lubin - bardzo jednostajnie na mnie pachnie, właściwie czuję tylko rum, nie ma szafranu, ani skórki pomarańczy ani pieprzu... gdzieś giną te wszystkie składniki. Po godzinie niestety bez zmian - rum, rum, lody malaga. W sumie bardzo przyjemnie. ale w porównaniu z ostatnio poznanymi niszowcami wypada nieprzyzwoicie blado tą swoją jednowymiarowością. Po dwóch godzinach zapach wysechł i osiadł, jest bardzo dymny i drzewny, kruche słoje drewna, wytrawny i surowy. Pod koniec znów czuję rodzynki w rumie, bardzo długo - niestety przypomina mi też znany zapach kioskowy Whisky. Szkoda, bo wiele się spodziewałam po tej kompozycji, moim zdaniem jest bez polotu i zdecydowanie przereklamowana w niektórych snobistycznych kręgach.
Ale butla arcydzieło!

Zdjęcie pochodzi z serwisu www.luckyscent.com

30.06.2006

Premier Figuier L'Artisan

Premier Figuier L'Artisan.
Nuty-
głowa: liście figowe, kwiat janowca;
serce: mleczko migdałowe, figi, drzewo sandałowe;
baza: mleczko kokosowe, suszone owoce, pinia.

Super! cos kompletnie innego...
prące do góry uderzenie zieleni, takiej roztartej i parujacej w upale. jednoczesnie zapach jest miekki, jak umoszczony na legowisku z kokosowych białych poduszeczek perski kot. a nad tym wszystkim gęsta, zawiesista mgiełka nieco osłodzonej po bardzo swieżym otwarciu zieloności, parującej, jest tu wilgotność ziemi wyganiana ostrym słońcem, najbardziej wyczuwalna tuż przy skórze (zapach z szyi to głównie mleczko kokosowe i migdałowe). w tej mgiełce, którą odczuwam jako drugi poziom zapachu, jest coś bardzo jasnego i odświeżającego, jakby mięta? a może to jakiś sosnowy sok. jednocześnie czuję w niej grubość, gąbczastość skórki owocu, bardzo zmysłowe, aksamitne wrażenie.
zapach czarujący, hipnotyzujący, lekko senny i kompletnie do niczego nie podobny. niebywale trwały.
zdjęcie pochodzi z serwisu www.neimanmarcus.com

19.06.2006

Annick Goutal Eau du Fier

Nuty: chińska, czarna herbata (w typie Lapsang Souchong), gożdziki, wędzona kora brzozy, gorzka pomarańcza, osmantus, kwiat solny (?).

Eau de Fier... skojarzenie jest błyskawiczne i jednoznaczne - pachnie jak zaplecza domów rybaków w Sopocie. Smołowane łodzie, cieżkie, stalowe liny na których przejmująco gra wiatr, stare sieci rozwieszone między palikami jak prace zmęczonego pająka, kryte papą dachy niskich, zakopconych domków, zapadających się w mokry piasek wśród rozpaczliwych pisków mew. Przeżarte solą deski, no i przede wszystkim stół ze wszelkiej maści wędzonymi rybami - od różowych dzwonków łososia po stalowo-czarne brzuchy obłych węgorzy. Ktoś niewidoczny przeciął już cytrynę, jej sokiem będzie chciał ożywić białe mięso. Gorzki smak dymu na pograniczu języka i gardła, ulatująca słodycz napromieniowanej słońcem wydmy, na której już kolejny sezon nieśmiało próbuje urosnąć sosna, trochę dalej na brzegu martwy ptak współczująco lizany falami. Smutny, nostalgiczny zapach znoju, uciekającego w skłębione niebo ciepła, tęsknoty i rozpaczy.
Pod tym wszystkim, głęboko - ożywcza i gorąca czarna herbata, skarb zmęczonych ludzi. Taka iskra ukojenia na zakończenie dnia.
Zapachy kojarzące mi się z morzem wydają mi się jakoś przeklęte, wypełnione po brzegi nienajweselszym, w najlepszym razie nieznanym przeznaczeniem. To samo jest z Nevegarem, podobnie - choć nie aż tak szaro - z Dune.

17.06.2006

Iris Silver Mist Serge Lutens

Nuty: kłącze irysa , cedr, sandałowiec, kadzidło, biała ambra, piżmo, chińska żywica balsamiczna.

W otwarciu ziemisty, prawie że marchwiowy, korzonkowy w sensie czegoś rosnącego głęboko w glebie i ciemności - tyle już napisano o irysie i jego przedziwnym zapachu - ale tu jest absolutnie wyjątkowy, Hiris Hermesa wydaje się przy nim taki malutki...
Potem na pierwszy plan wybija się coraz kwaśniejsza marchew, z charakterystyczną dla niej nutą goryczy - stare warzywa korzeniowe mają w sobie dużo tej woni. Ktoś trafnie porównał tę woń do zapachu rzepy. Te dziwne nuty dość szybko się ulatniają, zapach wybrzmiewa bardzo spokojnie i łagodnie, nie czuję też piżma ani kadzidła, tylko delikatniutki, słodki powiew ambry. Kolejny do kolekcji: "móc wąchać ale broń boże nie pachnieć" :)

Cuir Mauresque Serge Lutens

Nuty: ambra, mirra, palony styrak, kadzidło, cynamon, drzewo aloesowe, cedr, cywet, gałka muszkatołowa, gożdziki (przyprawa), kminek, piżmo, skórka mandarynki, kwiat pomarańczy.

Od początku lekko mdławy i duszny, słodki ale nie cukierkowy orientalny zapach, z delikatną ale bardzo odświeżającą, prześwitującą spod spodu owocową nutą, która niestety szybko zanika. Potem jest już tylko myyyydło i trochę piżma, ale mydło przede wszystkim. To taki charakterystyczny zapach mdłej, może nawet przypalonej skóry, którego tak nie trawię, coś jakby kiepsko zaznaczone piżmo i heliotrop, duszne i mulące. Może to kwiat pomarańczy pomieszany z paloną żywicą? Skład wydaje się piękny, niestety zapach - przynajmniej z wosku - rozczarowuje. Wcale nie czuję cynamonu ani kadzidła, które mogłyby go ożywić.

31.05.2006

nowinki na prowincji

1. AA Goselina. gdybym nie nastawiła się na brak rewelacji to powiedziałabym, że porażka. porzeczek nie czuć prawie wcale, są takie rozmemłane. do tego róża, której nie trawię. paskudny, mdły zapach.
2. AA Tutti Kiwi - no, to trochę lepsze. bardzo kwaśne na początku, bardzo zielone później - kiwi i dużo cytrusów. jednakże bardzo też ulotne, i za mało tych małych, skrzypiących między zębami pesteczek, które mogłyby dodać całości miłego zadziora. ciekawe, mleczno-ostre wykończenie, trochę jak LB, ale mgiełka zaledwie.
3. V d'ete Valentino - nigdy chyba nie znajdę fiołka, który mi się spodoba (trussardi jeans jest najbliżej). tutaj ten piękny kwiatuszek połączono z jakimś cytrusem tak skutecznie, że wyszła z tego z lekka sfermentowana kupa. nie mogłam wprost uwierzyć. po godzinie ta hybryda znika, zapach jest dość nijaki... i trwałość skandaliczna, po dwóch godzinach nie ma już prawie nic poza bliżej nieokreśloną, kwiatową świeżością!
4. Summer Mania Armani. no to mamy hicior. w Douglasie ostał się tylko wypsikany do połowy tester, wszystkie 8 flakonów jakie mieli zeszło na pniu. zapach poprawny, przyjemny, i kompletnie nie zapadający w pamięć. rzeczywiście daje się zauważyć podobieństwo do woni kremu Nivea. przeźroczysty, lekki, nieinwazyjny, absolutnie nie polecam :D


zastanawiam się, co poza reklamą skłania panią x do wyboru właśnie na przykład manii a nie v d'ete. różnica jest taka jak między herbatą z krzaczka 1 a herbatą z krzaczka 2 rosnącego tuż obok.

29.05.2006

kolekcja - stan na koniec maja

Alexander McQueen Kingdom 10
Bvlgari Eau Parfumee au The Blanc 40
Bvlgari Eau Parfumee Extreme 30
Cacharel Anais Anais 30
Calvin Klein Escape 15
Calvin Klein Obsession 50
Carolina Herrera Carolina 50
Carven Ma Griffe 30
Celine Oriental Summer 50
Cerruti Image 75
Christian Dior Addict 50
Christian Dior Dune 50
Christian Dior Eau de Dolce Vita 100
Christian Dior Hypnotic Poison 50
Christian Dior J'adore 50
Christian Dior Tendre Poison 30
Costume National Scent 100
Costume National Scent Intense 100
Davidoff Goodlife 30
Donna Karan Cashmere Mist 50
Elizabeth Arden 5th Avenue 15
Ellen Tracy Ellen Tracy 50
Escada Margaretha Ley 30
Escada Que Viva 30
Estee Lauder Youth Dew 28
Giorgio Armani Mania 100
Giorgio Armani Mania 100
Givenchy Eau Torride 100
Givenchy Organza 30
Givenchy Organza Indecence 100
Gucci Eau de Parfum 30
Gucci Envy 30
Guerlain Anisia Bella 125
Guerlain L'Heure Bleue 50
Guerlain Mahora 75
Guerlain Pamplelune 75
Guerlain Shalimar 75
Guerlain Winter Delice 125
Helmut Lang EdP 50
Hermes 24, Faubourg 50
Hermes Caleche Eau Delicate 50
Issey Miyake Le Feu 75
Jesus del Pozo Helloween 50
Jil Sander Sensations 40
Kenzo Jungle Elephant 50
Kenzo Jungle Tigre 100
Kenzo Jungle Tigre 50
Kenzo Le Monde Est Beau 50
Kenzo L'eau par Kenzo 100
Lalique Flora Bella 50
Lanvin Oxygene 50
Mont Blanc Presence d'une Femme 10
Montana Just Me 30
Nina Ricci Belle de Minuit 50
Nina Ricci Cherry Fantasy 50
Orlane B21 100
Oscar de la Renta Intrusion 25
Pollena Eva Eva 30
Sarah Jessica Parker Lovely 30
Serge Lutens Ambre Sultan 50
Shiseido Feminite du Bois 50
Shiseido Zen 50
Thierry Mugler Angel Innocent 25
Vanderbilt Gloria Vanderbilt 30
Victor&Rolf Flowerbomb 50
Yohyi Yamamoto Yohyi Yamamoto 75
YSL Nu 50
YSL Opium Fleur de Shanghai 100

ku mojemu zdziwieniu flakonow wcale nie jest mniej, choc dam glowe, ze sporo sprzedalam i wieloma sie wymienilam. coz, ludzie uzaleznieni czesto sie ludza :)

24.05.2006

Scent Gloss - niegodny swego imienia

Zastanawia mnie, co skłania człowieka, który tworzy i wypuszcza na rynek takie arcydzieła jak trójka Scentów (klasyczny, Intense i Sheer) do wyprodukowania tego czegoś, czym jest Scent Gloss. Miałam próbkę tegoz i dzielnie postanowiłam ją zmóc. na raz się nie dało, dwa razy również okazały się niewystarczające, dziś był ten trzeci i postanowiłam skońćzyć z tym raz na zawsze - psików było koło 10, ale myślałam, że takie lekkie pachnidło krzywdy mi nie zrobi nawet w takiej ilości. No i myliłam się... najlepsze skojarzenia jakie miałam to te związane z jakimiś marnymi wodami z drogerii za 10 złotych - z tym że te potrafią przynajmniej pachnieć zdecydowanie, a to było nie dość że mdłe i nijakie, to jeszcze takie kompletnie pozbawione charakteru... i niepodobne do rodziny, kompletnie! czuję w tym tylko rozwodnioną, rozmydloną różę na różu, nic więcej! Paskudztwo niewypowiedziane, i tak psujące cały image Scentów, że autentycznie płakać się chce. A jednak ktoś to kupuje, i pewnie nawet komuś się podoba. Różowy kolor? Zerowa inwazyjność i nikłe odróżnianie się od tła? Tylko po co w takim razie w ogóle są perfumy?

19.05.2006

limitowanki Opium - Fleur de Shanghai i Fleur Imperiale

Oba bardzo do siebie zbliżone, oczywiście przypominają równiez klasyka. długo wahałam się, którą wersję kupić, zdecydowałam się na Shanghai i nie żałuję - jest bliższy oryginałowi, bardziej korzenny, wyrazistszy i bardziej esencjonalny niż Fleur Imperiale. niemniej uważam, że ten ostatni to doskonała propozycja na lato, zachowująca niesamowitą magnetyczność Opium, a jednocześnie bardziej niż FdS kwiatowa, miękka i świeża, może też odrobinę bardziej pudrowa. naprawdę może się podobać! trwałość obu - porównywalna, czyli bardzo dobra, mam je od rana na nadgarstkach w ilościach minimalnych (około 1 psik), przetrwały już prace kuchenne, ogrodowe, jak również zmianę ubrania - i nadal świetnie je wyczuwam, włącznie z niuansami.

26.04.2006

Allure Sensuelle Chanel

dziś zrobiłam trzecie podejście i utwierdzam się w przekonaniu, że wreszcie Chanel zrobił coś dla mnie - świetny, piękny, elegancki zapach, stonowany, nie za słodki, nie za ostry, powiedziałabym, że idealny prezent dla kogoś, kogo nie znamy (oczywiście umownie, bo wiadomo, że tak się nie powinno robić). lezy na mnie długo i spokojnie, delikatnie emanując i wibrując. wyczuwam go lekko,
leciusieńko, być może to kolejna argument za tym, że do siebie pasujemy. duża niespodzianka, tym milsza, że klasyka nie cierpię.

17.02.2006

update

Pozwoliłam sobie na zaktualizowanie mojej listy - coś mi przybyło a i okazało się, że o czymś oczywiście zapomniałam - skutek trzymania zapachów w 4 różnych lokalizacjach.

5.02.2006

Czyżby powrót do życia?

Dziś byłam w stanie w końcu zinwentaryzować moją kolekcję. I od paru zapachów nawet mnie nie odrzuciło! Oto rezultat:

  1. Alexander McQueen Kingdom 10
  2. Bvlgari Eau Parfumee au The Vert 40
  3. Bvlgari Eau Parfumee au The Blanc 40
  4. Bvlgari Eau Parfumee Extreme 30
  5. Bvlgari Eau Fraiche 40
  6. Cacharel Anais Anais 30
  7. Calvin Klein Escape 15
  8. Calvin Klein Obsession 50
  9. Carolina Herrera Carolina 50
  10. Carven Ma Griffe 30
  11. Celine Oriental Summer 50
  12. Cerruti Image 75
  13. Christian Dior J'adore 50
  14. Christian Dior Eau de Dolce Vita 100
  15. Christian Dior Tendre Poison 30
  16. Christian Dior Hypnotic Poison 50
  17. Christian Dior Addict 50
  18. Christian Dior Dune 50
  19. Costume National Scent 100
  20. Costume National Scent Intense 100
  21. Davidoff Goodlife 30
  22. Donna Karan Cashmere Mist 50
  23. Elizabeth Arden 5th Avenue 15
  24. Ellen Tracy Ellen Tracy 50
  25. Escada Que Viva 30
  26. Escada Margaretha Ley 30
  27. Estee Lauder Youth Dew 28
  28. Giorgio Armani Mania 100
  29. Giorgio Armani Mania 100 eau tonique
  30. Givenchy Eau Torride 100
  31. Givenchy Organza 30
  32. Givenchy Organza Indecence 100
  33. Gucci Eau de Parfum 30
  34. Gucci Envy 30
  35. Guerlain Anisia Bella 125
  36. Guerlain Pamplelune 75
  37. Guerlain Winter Delice 125
  38. Guerlain Mahora 75
  39. Guerlain Shalimar 75
  40. Sarah Jessica Parker Lovely 30
  41. Helmut Lang EdP 50
  42. Hermes 24, Faubourg 50
  43. Issey Miyake Le Feu 75
  44. Jesus del Pozo Helloween 50
  45. Jil Sander Sensations 40
  46. Kenzo Le Monde Est Beau 50
  47. Kenzo L'eau par Kenzo 100
  48. Kenzo Jungle Elephant 50
  49. Kenzo Jungle Tigre 50
  50. Lanvin Oxygene 50
  51. Mont Blanc Presence d'une Femme 10
  52. Montana Just Me 30
  53. Montana Blu 30

  54. Nina Ricci Belle de Minuit 50
  55. Orlane B21 100
  56. Oscar de la Renta Intrusion 25
  57. Pollena Eva Eva 30
  58. Prada Prada intense 50
  59. Serge Lutens Ambre Sultan 50
  60. Shiseido Zen 50
  61. Shiseido Feminite du Bois 50
  62. Thierry Mugler Angel Innocent 25
  63. Vanderbilt Gloria Vanderbilt 30
  64. Yohyi Yamamoto Yohyi Yamamoto 75


Do tego ponad 30 miniaturek i nie wiem ile próbek... ale i tak nie jest tak źle jak myślałam, tylko 66 pełnowymiarowych flakonów - nie jest aż tak źle z moim nałogiem. Choć to szatańska liczba, hehe :)

31.12.2005

Zapachowy trup

Myślałam, że już mam z górki, wydawało mi się, że nadwrażliwość mija - niestety były to złudzenia. Kilka dni temu kontrolnie zaordynowałam dwa psiki Caroliny na okolice brzucha - żeby nie było za blisko nosa i nie drażniło tak bardzo jak wtedy, kiedy zapach jest za uszami i na szyi - no i kompletna porażka, mdliło mnie przez cały dzień, jeszcze długie godziny po zmyciu zapachu, a przecież to taki wesoły, owocowy, optymistyczny koktail! Niestety nawet to dla mnie jest za dużym wyzwaniem. Smutne to dla mnie bardzo, czuję się ogołocona z części mojego świata, perfumy na półce patrzą na mnie z wyrzutem, a ja usilnie unikam tych spojrzeń. Wiem, że to minie, ale jakoś kompletnie mnie to nie pociesza w sytuacji, kiedy o perfumach nawet czytać nie mogę bez lekkiego, nieprzyjemnego odczucia na ranicy przełyku i żołądka...

12.12.2005

Wątpliwe uroki ciąży

Pierwszy trymestr - czas tworzenia i rozwoju wszystkich najważniejszych struktur małego człowieczka - trwa. Wraz z nim utrzymuje sie u mnie nadwrażliwość na zapachy - i te zamknięte we flakonach, i te jak najbardziej kuchenne - obsesyjnie wietrzę po byle smażeniu czy gotowaniu. Węch mam potwornie wręcz wyostrzony, do tego stopnia, że dziś uciekłam z perfumerii, mimo że nie psiknęłam ani jednego nadgarstka. Wystarczyło powąchać z daleka atomizer Prady, o której naprawdę chciałam - porównawczo z Pradą Intense - napisać. Nic z tego, przynajmniej na razie. Pozostają rozważania teoretyczne i posiłkowanie się pamięcią - choć nawet tak abstrakcyjne pisanie sprawia, że czuję się strochę gorzej. Na szczęście za jakieś 3 tygodnie zaraza powinna ustąpić :)
Swoją drogą, okazuje się że tak wrażliwy węch nie jest absolutnie zaletą "nosa" - wręcz uniemożliwia mu pracę i działanie.