<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605</id><updated>2011-11-28T00:10:36.505+01:00</updated><category term='techniczne'/><category term='ewolucja'/><category term='recenzje'/><category term='wariacje'/><category term='donosy'/><category term='nieistniejące'/><title type='text'>Co w  nosie kręci</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>62</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-4589873150604923092</id><published>2007-03-03T14:21:00.000+01:00</published><updated>2007-03-03T14:22:39.373+01:00</updated><title type='text'>przenosiny</title><content type='html'>Postanowiłam zmienić platformę - druga część tego bloga znajduje się &lt;a href="http://nosthrills.blox.pl/"&gt;TU&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-4589873150604923092?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/4589873150604923092/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=4589873150604923092' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/4589873150604923092'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/4589873150604923092'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/03/przenosiny.html' title='przenosiny'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-5197818702240265592</id><published>2007-02-26T02:17:00.000+01:00</published><updated>2008-12-10T13:48:09.782+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Nu! YSL - kardamon przebłagany</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/ReI0943afXI/AAAAAAAAAC4/DY_jKh-2gc0/s1600-h/nu1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/ReI0943afXI/AAAAAAAAAC4/DY_jKh-2gc0/s200/nu1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5035645571195108722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Niewiele jest dobrych zapachów, które miały u mnie tak przegrany start, jak Nu EdP. Przy pierwszym spotkaniu odrzucił mnie swoim trudnym początkiem, w którym mój nos zauważył bardzo wtedy uprzykrzoną trutkę na mole. I tak cały zapach, mimo obecności kardamonu i kadzidła, poległ. Złe wrażenie przeniosło się również na opakowanie, które jawiło mi się jako toporny, metalowo-gumowy krążek do gry w hokeja - brutalnej, prostackiej, z bójkami co pięć minut.&lt;br /&gt;Trzeba było wiele czasu, by zatrzeć złe wrażenie. W teście ostatniej szansy najpierw dostrzegłam w Nu młode świerkowe gałęzie i kadzidełka z indyjskiego sklepu. Zaakceptowałam jego istnienie. Niedługo później nadarzyła się okazja i po raz pierwszy trzymałam w ręku pełnowymiarowy flakon, nie tester. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.callperfume.co.il/images/uploaded/nu.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://www.callperfume.co.il/images/uploaded/nu.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jakież było moje zdziwienie, kiedy dotarło do mnie, że to raczej elegancka puderniczka, niż metalowy krążek, w dodatku w pięknym, ni to jasnym, ni to ciemnym, srebrzysto-szaro-fioletowym kolorze. Wieczko odskoczyło z luksusowym mlaśnięciem. Atomizer miękko wpadł wgłąb flakonu i wypuścił idealnie rozpyloną chmurkę zapachu, a ja nagle poczułam się dopieszczona. To był punkt zwrotny. Zaczęłam Nu cenić. Nadal nie byłam przekonana, że to coś dla mnie, wizja powrotu tępionych owadów była odrażająca. Jednak okazje systematycznie mnie kusiły, i pewnego dnia przyniosłam do domu własną flaszkę. Dziś, pomna na niepokojące informacje o możliwości wycofania linii, mam już zapas.&lt;br /&gt;NU żyje na mnie bardzo niejednoznacznie.&lt;br /&gt;Z jednej strony jest to zimny, ostry, spopielały, pieprzny i dymny stwór, bujający na wysokościach, trącający skrzydłami ponuro podświetlone obłoki i księżyc, rozdzierający nocną ciszę skowytem. To duch jesieni - tej śmiałej już i zdecydowanej - którą nazywam jesienią w pełnym uwiądzie - z siekącym, zimnym deszczem, huraganowym, przenikliwym wiatrem i rozpaczliwie krótkim dniem. Słońce jest już w strefie wspomnień, łyska od czasu do czasu perłowo-szarą kulą na krańcu świata, by po chwili utonąć w sinych odmętach chmur. Dymy gryzą w gardle, mieszając się z niemal mroźnym już powietrzem. Chłód niesie kardamon w niespotykanej gdzie indziej ilości, pieprz potęguje dreszcze.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.supaperfume.com/images/product_images/nu_women.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://www.supaperfume.com/images/product_images/nu_women.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W którymś jednak momencie, niepostrzeżenie i miękko, stwór ląduje, zwija skrzydła, pręży gibkie ciało i układa sie w ciepłym miejscu, by jego futro nabrało połysku i gęstości. Wokół leży przesycony zapachem kadzidła ciemnogranatowy aksamit, światło gwiazd srebrzyście szroni się na grubej fakturze materiału. Skowyt jest już tylko wspomnieniem, drapaniem w gardle, zmysłowa chrypką, która przyjemnie byłoby zwilżyć łykiem dobrego alkoholu.&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Panuje atmosfera zmysłowości, tajemnicy, magicznego snu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nuty: bergamotka, kardamon, dzika orchidea, czarny pieprz, kadzidło, nuty drzewne, przyprawy, wetiwer.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nu tworzy dziwną trójcę podobieństw - z jednej strony z Dune, z innej z Kingdom, a gdyby dopuścić do tego układu M7, to wychodzi z tego całkiem ciekawy, acz nieco perwersyjny czworokąt.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-5197818702240265592?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/5197818702240265592/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=5197818702240265592' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/5197818702240265592'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/5197818702240265592'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/02/nu-ysl-kardamon-przebagany.html' title='Nu! YSL - kardamon przebłagany'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/ReI0943afXI/AAAAAAAAAC4/DY_jKh-2gc0/s72-c/nu1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-3251921677998607711</id><published>2007-02-25T16:43:00.000+01:00</published><updated>2007-02-25T22:39:12.810+01:00</updated><title type='text'>w perfumiarskim światku wrze</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: georgia;font-size:100%;" &gt;na &lt;a href="http://www.basenotes.net/awards/2007/blog.html"&gt;najlepszym perfumiarskim blogu anglojęzycznym&lt;/a&gt; pojawił się ostatnio &lt;a href="http://nowsmellthis.blogharbor.com/blog/_archives/2007/2/22/2756593.html"&gt;wpis&lt;/a&gt;, w którym sporo jest o tym, co i mi ostatnio - a mianowicie kiedy dowiedziałam się, że w ubiegłym roku pojawiło się niemal 700 nowych zapachów, a w tym liczba ta przekroczy 800, przy czym liczba ta jest zaniżona- chodziło po głowie. autor bloga, Robin, wykonuje codziennie kawał naprawdę wyśmienitej roboty, zapewniając wszystkich perfumistom (? czy to by mogło być tak po polsku?) najświeższe informacje o nowościach, możliwościach zakupu perfum, plus dziesiątki znakomitych recenzji zapachów. taka nasza biblia, czy też jedna z jej ksiąg. i tenże tytan pracy powiedział wreszcie: dość. ileż można! 800 zapachów rocznie? to ponad 2 na dzień! pomijając trudności z ich zdobyciem (często są to edycje butikowe, trudno dostępne), jak to wszystko solidnie przetestować? w dodatku prowadząc bloga, w którym zamieszczanie codziennych informacji też jest czasochłonne, bo wymaga przekopania się przez furę materiału. a do stworzenia dobrej recenzji nie wystarczy znajomość składu i mimobieżny test nadgarstkowy, z zapachem trzeba pochodzić, przegryźć się, zobaczyć co robi na dekolcie, a jak zachowuje sie naniesiony za uchem, jak odbieramy go po 15 minutach, dwóch, dwunastu godzinach, trzech dniach. przy tylu nowościach rocznie jest to zadanie przekraczające możliwości pojedynczego człowieka. sprawę pogarsza &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-size:100%;" &gt;jeszcze &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-size:100%;" &gt;fakt, że większość tych perfum, to wonie jednosezonowe, ledwie naszkicowane na kolanie, nieprzemyślane, bylejakie, mające uwieść w ciągu pierwszych pięciu minut, a potem blaknące, płaskie, kompletnie nie zapadające w pamięć, i najczęściej znikające po roku-dwóch latach egzystencji na półkach - ale i je trzeba przetestować, bo w zasadzie nie wiadomo, czego się spodziewać.&lt;br /&gt;ś.p. Stanisław Lem pisał o prysznicu informacji, spod którego niezwykle trudno wyłowić najważniejsze krople. cóż, my, maniacy perfum, znaleźliśmy sie chyba w zasięgu potężnego gradobicia flakonów.&lt;br /&gt;więc Robin poszukuje współpracowników.&lt;br /&gt;żałuję, że tak niepewnie sie czuję z moim (zapewnie obiektywnie bardzo dobrym) angielskim, gdyby nie to, chętnie przystałabym do teamu.&lt;br /&gt;a tak pozostaje mi niespieszne, dyktowane jedynie moim wewnętrznym tempem, a nie wymysłami marketingowców, prowadzenie własnego bloga o perfumach. i nadzieja, że duża konkurencja rodzi piękne pomysły.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-3251921677998607711?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/3251921677998607711/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=3251921677998607711' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/3251921677998607711'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/3251921677998607711'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/02/w-perfumiarskim-wiatku-wrze.html' title='w perfumiarskim światku wrze'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-4551901690329082827</id><published>2007-02-13T00:46:00.001+01:00</published><updated>2008-12-10T13:48:09.874+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Christian Dior Pure Poison - miejski jaśmin</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://static.flickr.com/100/262427772_9c61049b6f_o.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://static.flickr.com/100/262427772_9c61049b6f_o.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wylansowane w 2004 roku                  Pure Poison to współczesna, rozjaśniona wersja legendarnego Poison, zapachu bezwzględnego, dla kobiety "pieknej i bestii" zarazem. Perfumy te, na nowo interpretujące jaśmin i kwiat pomarańczy, mają aż trzech współkreatorów - są nimi Carlos Benaïm, Dominique Ropion oraz Olivier Polge.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest mi trudno zrozumieć fenomen tego zapachu. Zasadniczo nie lubię kwiatów w perfumach, a już szczególnie jaśminu jako głównego składnika. Niepozorny ten kwiatuszek przeraża mnie, osacza, mdli i zniechęca do życia. W Pure Poison jaśmin w tajemniczy sposób wyniesiono na tak wysoki poziom odrealnienia, tak bardzo wyekstrahowano, że porzucił całą swą lepką, omszałą wilgotność (która tak szczerzy zęby w Alienie) i stał się czystym, podniebnym, białym światłem, ideą kwiatu.&lt;br /&gt;Pure Poison to hipnotycznie falujący, fluorescencyny kwiat. To nieznanego pochodzenia błędny ogień pełgający po pustej, aseptycznej przestrzeni. Absorbuje całą uwagę, każe się śledzić, zwodzi w niebezpieczne przestrzenie, skąd nie ma ucieczki, i tam porzuca. Mroczy jasnym, trupim światłem, ogłusza kruchym dźwiękiem uderzających o siebie, osuwających się jedna po drugiej płytek lodu. Pełen przeciwieństw, wrząco-lodowaty, słodko-gorzki, rosnący w ustach. Jak wysoka gorączka gaszona zimną kąpielą, od której łatwo umrzeć. Gubisz go, by po chwili wybuchnął niespodzianie niczym słup białego dymu, który natychmiast dziwnie skręca się, rozpełza, chmurzy. Uzależnia, fascynuje, jednocześnie wzbudzając do siebie uczucie na pograniczu obrzydzenia. Przypomina mi przepalająca się świetlówkę - absolutnie nieprzewidywalnie brzęczy i pyka, nieregularnie mgruga emitując fale o najróżniejszej częstotliwości, wywołuje nieprzyjemne i infiltrujące mózowie uczucie, ale nie sposób na nią nie patrzeć, nie słyszeć, wyłączyć ciało i zwyczajnie jej nie czuć - po prostu nie da się o niej zapomnieć.&lt;br /&gt;Lustrzanie opalizujący, białawy flakon z ciemnopurpurowymi akcentami znakomicie podkreśla&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/RdgvrEO0p-I/AAAAAAAAACM/QjVPvS1aA84/s1600-h/pp_bez+ramki.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/RdgvrEO0p-I/AAAAAAAAACM/QjVPvS1aA84/s200/pp_bez+ramki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5032825000503322594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; chwiejny, urbanistyczny urok tych perfum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nuty: kalabryjska bergamotka, mandarynka, jaśmin, słodka pomarańcza, kwiat pomarańczy, hydroponiczna gardenia, drzewo sandałowe, biała ambra, piżmo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;(zdjęcie pochodzi z serwisu flickr.com)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-4551901690329082827?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/4551901690329082827/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=4551901690329082827' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/4551901690329082827'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/4551901690329082827'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/02/christian-dior-pure-poison-miejski.html' title='Christian Dior Pure Poison - miejski jaśmin'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/RdgvrEO0p-I/AAAAAAAAACM/QjVPvS1aA84/s72-c/pp_bez+ramki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-8542632748595367952</id><published>2007-02-08T00:59:00.000+01:00</published><updated>2008-12-10T13:48:10.072+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Donna Karan Black Cashmere - kadzidło estrogenowe</title><content type='html'>&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;Bardzo dobrze pamiętam moje pierwsze spotkanie z Black Cashmere. Był ponury październikowy czy listopadowy wieczór, zmęczona wracałam do domu z pracy, a że po drodze mijałam perfumerię, weszłam troszkę się podbudować. BC wylądował na jednej z rąk, dzięki czemu podróż na dalekie osiedle natychmiast przestała się dłużyć. Zafrapował mnie od pierwszego rozkwitu, ale dopiero kiedy po 20 minutach wyszłam z autobusu, i w nagrzany rękaw mojego płaszcza wpadł jesienny, omnipotentny wiatr, zapach owionął mnie i zaczarował na dobre. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;Pomyślałam, że nareszcie znalazłam zdecydowanie kadzidlane perfumy jakby wprost  stworzone dla mnie! Woń, która bardzo pociągała mnie w NU YSL, tutaj została perfekcyjne ubrana w aromaty, które mi nie przeszkadzały, a uwypuklały to, co w tym zapachu najpiękniejsze: jego nieprzenikliwość, dymność. W Black Cashmere można się otulić i zniknąć z widoku, roztopić się w czerni. Woń okadza całą osobę, owija czarnym jak smoła, miekkim jak skrzydło motyla dymem. Był to wtedy (2003) najbardziej "czarowniczy" zapach, jaki mi było dane powąchać, i mowa tu zdecydowanie o magii czarnej, o mrocznym, ale nie okrutnym misterium. BC kojarzył mi się składaniem ofiar z kwiatów na ołtarzu boginii z zasępionym obliczem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;Potem bywało rożnie. Kochaliśmy sie namiętnie ale krótko. Niemal jak owoc tej nagłej miłości, zaraz po oswojeniu się ze sobą, pojawiło się we mnie nowe życie i nastały nowe zwyczaje w moim królestwie flakonów. Po 9 miesiącach wróciłam do siebie, wróciłam do BC. Znów na krótko.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt; Druga ciąża była dla mojej trzódki jeszcze bardziej bezwzględna. Oddałam moją niemal pełną pięćdziesiątkę za bezcen, dorzuciłam balsam... w te trudne dni byłam pewna, że to już koniec. Jednak kiedy kilka miesięcy temu pojawiły się pogłoski o wycofywaniu BC, nie miałam wątpliwości co robić. Zdobyłam flakon, tworzę zapas i mam nadzieję, że do trzech razy sztuka, i że tym razem będę mądrzejsza i zostaniemy ze sobą na długo.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;br /&gt;Przez pryzmat naszej burzliwej znajomości widze BC następująco: już pierwsze akordy to kadzidło, i miękkie, brązowe, jakby kawowe drewno, doprawione bogato masalą. Głęboko w jamach nosa robi sie ciepło i ciemno. Nadlatuje Hypnos, jego cień okrywa aksamitnym zapomnieniem. Śnij, że jesteś Jego oblubienicą. Władca mar przychodzi nocą, ciało doskonale czarne, niewidzialne, wszechprzenikliwe. Nietoperzą dłonią delikatnie obejmuje twarz, powoli podnosi ku swojej i składa pierwszy, pieszczotliwy pocałunek, muśnięcie skrzydeł. Śnij. Rozpływasz się w Nim i w pieszczocie, właściwie już nie ma oblubienicy, ciało jest puste, jej duch szybuje zachmurzonym niebem , bezszelestnie. Możesz wyśnić słodkie zakończenie, lekki dreszcz, a możesz i koszmar.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/RcpoGGsm2rI/AAAAAAAAAB8/KE0e0aZUfeo/s1600-h/black-cashmere_b_b.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/RcpoGGsm2rI/AAAAAAAAAB8/KE0e0aZUfeo/s400/black-cashmere_b_b.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5028946387998792370" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;Pod monolityczną, gładką, czarną, i jakby martwą skorupą flakonu nieustannie faluje zapach niespokojny i przepełniony olbrzymią energią, głęboki &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;jak &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;ocean, w którym kłębią się sprzeczne prądy emocji, pragnień, uroków. Zapach na wskroś podświadomy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przeciwieństwie do wszystkich innych perfum kadzidlanych inspirowanych chrześciaństwem zachodnim (&lt;a href="http://nosthrills.blogspot.com/2005/09/wieczr-w-kruchcie.html"&gt;MdM&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://nosthrills.blogspot.com/2006/10/avignon-cdg.html"&gt;Avignon&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://nosthrills.blogspot.com/2007/01/lartisan-passage-denfer.html"&gt;Passage d'Enfer&lt;/a&gt;), w których kadzidło jest w moim odbiorze bardzo surowe i jakby odosobnione, przez co ostre, Black Cashmere zawiera w sobie również kobiecą twarz kościoła, w postaci woni służebnie wypastowanej podłogi. Dzięki tej niespotykanej domieszce roztacza ciepły, tłustawy żar. Drewno w BC jest inne niż &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;np.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt; w Sequoi - nie ma w nim nic ze świeżego soku, buchającej żywicy - to woń lekko skwaśniałych, wysiedzianych, wypolerowanych ławek, i klęczników z wydrążonymi setkami pokornych kolan wgłębieniami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;br /&gt;BC jest niewątpliwie ciepły, choć dominująca nuta kadzidła zawsze mgliście &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;mi &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;przypomina o zimnym wnętrzu kościoła. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;Zdecydowanie jeden z tych, które pozostawiają za sobą "smugę", ale nie jest to smuga inwazyjna - kto chce go czuć ciągle musi się zabawić w gonienie nosem za czarnym skrzydłem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nuty&lt;/span&gt;: szafran&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;, przyprawy masala, biały pieprz, goździki, gałka muszkatołowa, ziele angielskie, żarnowiec miotlasty, &lt;span class="smallfont"&gt;&lt;span class="smallfont"&gt;czerwona róża Marechai, &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;etiopskie kadzidło Guggul, singapurska paczula, afrykańskie drzewo Wengue, drzewo miodowe, labdanum, wanilia, ambra, miód.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-8542632748595367952?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/8542632748595367952/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=8542632748595367952' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/8542632748595367952'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/8542632748595367952'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/02/donna-karan-black-cashmere-kadzido.html' title='Donna Karan Black Cashmere - kadzidło estrogenowe'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/RcpoGGsm2rI/AAAAAAAAAB8/KE0e0aZUfeo/s72-c/black-cashmere_b_b.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-3113357882401422121</id><published>2007-02-06T00:32:00.002+01:00</published><updated>2008-12-10T13:48:10.468+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='donosy'/><title type='text'>Yves Saint Laurent Opium Orchidee de Chine Eau d'Orient</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/RcfBb2sm2pI/AAAAAAAAABg/GLSif9CcKS8/s1600-h/ysl-opium-orient+orchidee+chine.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/RcfBb2sm2pI/AAAAAAAAABg/GLSif9CcKS8/s200/ysl-opium-orient+orchidee+chine.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5028200193265687186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Do dwóch poprzednich &lt;a href="http://nosthrills.blogspot.com/2006/05/limitowanki-opium-fleur-de-shanghai-i.html"&gt;edycji limitowanych Opium&lt;/a&gt;: Fleur de Shanghai oraz Fleur Imperiale dołączy w tym roku trzecia, inspirowana cesarskim kwieciem chińskiej orchidei. Nuty to między innymi mandarynka, kwiat pomarańczy, przyprawy, chińska orchidea, jasmin, goździk, ambra, wanilia, paczula i irys. Miałam nadzieję na kolejny rewelacyjny, inspirowany najgłębszym powiewem orientu zapach letni, ale im bardziej przyglądam się nutom, tym bardziej czuję, że dobra passa YSL zostanie przerwana, i że to nie będzie zapach dla mnie. Za dużo widze tam kwiatów, szczególnie niepokoi mnie neroli, jaśmin i irys.&lt;br /&gt;Flakon trzyma linię niezbyt wyrafinowanych, kremowych mydelniczek, w jakie producent z niejasnych dla mnie przyczyn zdecydował się pakowac swoje kompozycje. Zmieniają się tylko kwiatki. Zdjęcie zawsze wygląda lepiej niż rzeczywistość, więc estetycznych uniesień przy półce nie przewiduję.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-3113357882401422121?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/3113357882401422121/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=3113357882401422121' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/3113357882401422121'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/3113357882401422121'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/02/yves-saint-laurent-opium-orchidee-de_4332.html' title='Yves Saint Laurent Opium Orchidee de Chine Eau d&apos;Orient'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/RcfBb2sm2pI/AAAAAAAAABg/GLSif9CcKS8/s72-c/ysl-opium-orient+orchidee+chine.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-459264644266734192</id><published>2007-02-06T00:20:00.000+01:00</published><updated>2007-02-06T00:49:46.449+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='donosy'/><title type='text'>jeszcze o Les Exclusifs</title><content type='html'>Luca Turin &lt;a href="http://www.nzzfolio.ch/www/d80bd71b-b264-4db4-afd0-277884b93470/showarticle/e324be7b-a531-4b17-ad54-58d0f53c4e3c.aspx"&gt;zachwyca się&lt;/a&gt; &lt;a href="http://nosthrills.blogspot.com/2007/01/sw-par-o-les-exclusifs-de-chanel.html"&gt;szóstką nowych Chaneli&lt;/a&gt;. Obawiam sie, że sprawdzenie jego rewelacji własnonośnie wymagać będzie sporo poświęceń.&lt;br /&gt;Póki co czuję lekką gorycz zawodu, jako że najbardziej przeze mnie oczekiwany Coromandel ma być lepiej urodzona kuzynką Borneo 1834, na którym się srodze zawiodłam. Potwierdzają się pogłoski, jakoby nad nowymi zapachami pracował genialny Christopher Sheldrake, mowa o podobieństwie tych dwóch woni nie może więc być przypadkowa. Znakomita informacja dla wielbicieli szypru: 31 rue Cambon jest według Turina najpiękniejszym szyprem ostatniego trzydziestolecia. Niemal żałuję, że szyprów nie cierpię, to musi być swięto. Pozostaje mi tylko z utęsknieniem czekać na najlepszy od 30 lat zapach orientalny, oparty na kadzidle, goździkach i ambrze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-459264644266734192?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/459264644266734192/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=459264644266734192' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/459264644266734192'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/459264644266734192'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/02/jeszcze-o-les-exclusifs.html' title='jeszcze o Les Exclusifs'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-7574542470351739854</id><published>2007-01-29T01:19:00.000+01:00</published><updated>2008-12-10T13:48:10.755+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>L'Artisan Passage d'Enfer</title><content type='html'>Czyli przejście przez piekło. Zdecydowanie - przejście, a nie jakieś złowieszcze bramy, za którymi kryje się mroczna tajemnica. Metafizyczne przejście przez piekło, a wędrowiec z jasno określonym celem, świecącym niczym latarnia u kresu jego drogi. Latarnia nie jest jednak orężem ni tarczą, wędrowiec jest nagi, ma do wykonania misję i musi polegać sam na sobie. Piekło nie jest przyjaznym miejscem. Jest zdradzieckie. Przejście jest więc wyzwaniem. Od samego wejścia każdy krok może okazać się błędnym i prowadzić do lepkiej, owadziej pułapki. Stąpać więc trzeba ostrożnie, ekwilibrystycznie. Ten krok, ten rytm przekłada się na całe ciało. Oddech powinien być niespieszny i skupiony, bo płuca bardzo powoli adaptują się do odmiennej mieszanki gazów. Pobierać powietrze należy powoli, niemal po molekule, po dwadzieścia sekund na wdech - wtedy piekielne przejście nie zatyka, nie dusi, nie zalewa fekaliami, nie batoży płuc kwaśnym odorem siarki - lecz delikatnie pieści zmysły kadzidłem, pobudza cytrynowymi źdźbłami traw, krzepi mocą ziół, poparzone stopy chłodzi mokrym podłożem. Tylko w ten sposób posłany może uświadomić sobie ochronną moc otaczających go skrycie niewinnych lilii.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/Rb3EzGsm2oI/AAAAAAAAABU/FGPJ1kxZ3sQ/s1600-h/laffont-ushikus.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/Rb3EzGsm2oI/AAAAAAAAABU/FGPJ1kxZ3sQ/s320/laffont-ushikus.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5025389141465422466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Passage d'Enfer nie można wąchać, trzeba mu dać wlecieć w nozdrza samemu. Kiełkuje wtedy dociekliwie nieziemskiej urody pędem biegnącym do samego pnia mózgu, gdzie zapala jasne światło - nadoptyczny blask widziany oczami umierającego.&lt;br /&gt;Zapach przejmująco przewietrzony - mimo nasycenia, uroczyście uduchowiony - mimo grozy, z bardzo niehollywoodzkim happy endem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-7574542470351739854?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/7574542470351739854/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=7574542470351739854' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/7574542470351739854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/7574542470351739854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/01/lartisan-passage-denfer.html' title='L&apos;Artisan Passage d&apos;Enfer'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/Rb3EzGsm2oI/AAAAAAAAABU/FGPJ1kxZ3sQ/s72-c/laffont-ushikus.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-7114168897834206084</id><published>2007-01-26T12:43:00.000+01:00</published><updated>2007-01-26T12:45:14.955+01:00</updated><title type='text'>dziś testuję</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia,times new roman,times,serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: georgia,times new roman,times,serif;"&gt;Caron Parfum Sacre&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia,times new roman,times,serif;"&gt; - blisko ideałowi perfum jako takich, choć niekoniecznie dla mnie. miękkie, ciepłe, komfortowe i aurzaste. kobiece jak matka, żona, kochanka.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;span style="font-weight: bold; font-family: georgia,times new roman,times,serif;"&gt;Sisley Soir de Lune&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia,times new roman,times,serif;"&gt; - miodny szypr, jeden z ładniejszych jakie miałam okazję wąchać. właściwie to nawet wyjątkowo piękny. co nie zmienia faktu, że szypr to szypr i nie dla mnie on.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-7114168897834206084?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/7114168897834206084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=7114168897834206084' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/7114168897834206084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/7114168897834206084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/01/dzi-testuj.html' title='dziś testuję'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-2543102050918816041</id><published>2007-01-25T00:38:00.000+01:00</published><updated>2008-12-10T13:48:10.887+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='donosy'/><title type='text'>słów parę o Les Exclusifs de Chanel</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/Rbqd6Gsm2mI/AAAAAAAAAA8/7iVBFW9rQTA/s1600-h/stara+czw%C3%B3rka_waskie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/Rbqd6Gsm2mI/AAAAAAAAAA8/7iVBFW9rQTA/s200/stara+czw%C3%B3rka_waskie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5024501955840891490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jako, że za parę dni premiera (już w lutym) zamieszczam garść informacji o serii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do już istniejących kreacji (Bois de Iles, Cuir de Russie, Gardenia, No.22; przy okazji odświeży im się sukienki) dołączy 6 nowych zapachów autorstwa Jacques'a Polge (wieść niesie, że swe boskie nozdrza zbliżał do kolb z esencjami także sam Christopher Sheldrake):&lt;p class="MsoNormal"&gt;*&lt;b&gt;28 La Pausa&lt;/b&gt; (nazwa posiadłości Coco Chanel na południu Francji): zapach pudrowy oparty na olejku ze słodkiego irysa, jednym z najdroższych składników perfumiarskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;b&gt;31 rue Cambon&lt;/b&gt; (adres pracowni Chanel): najbardziej nostalgiczny ze wszystkich sześciu, szyprowy zapach. Mieszanina bergamotki, paczuli, mchu dębowego i cistus labdanum, perfumy w typie noszonym przez starsze obecnie damy w czasach wczesnej młodości i zmysłowego rozkwitania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;b&gt;Bel Respiro&lt;/b&gt; (podparyska rezydencja Chanel): zapach zielony, przypomina świeżo wyprawioną skórę i zroszoną deszczem ściętą trawę. Można także wyczuć pokruszone liście na podściółce z pachnącego siana. Zaprawdę, dobrze się oddycha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;b&gt;Coromandel &lt;/b&gt;(inspirowany apartamentem Coco Chanel): kompozycja orientalna, z udziałem drzewnej żywicy o właściwościach podobnych wanilii, oraz ambry. Zawiera także kadzidło i szczyptę najcięższych przypraw Wschodu. Pragnę go jak kania dżdżu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;b&gt;No.18:&lt;/b&gt; stworzony wokół nuty hibiskusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;b&gt;Eau de Cologne:&lt;/b&gt; klasyczna, świeża woda kolońska -także w 400ml flakonie.&lt;/p&gt;Wszystkie zapachy  dostępne będą w butikach Chanel w dwustumililitrowych flakonach  - czemu aż takie wielkie pojemności! - po 175 dolarów za sztukę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Wiadomości pochodzą z forum o perfumach w portalu www.gazeta.pl oraz z &lt;a href="http://perfumesmellinthings.blogspot.com/"&gt;tego bloga&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-2543102050918816041?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/2543102050918816041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=2543102050918816041' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/2543102050918816041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/2543102050918816041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/01/sw-par-o-les-exclusifs-de-chanel.html' title='słów parę o Les Exclusifs de Chanel'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/Rbqd6Gsm2mI/AAAAAAAAAA8/7iVBFW9rQTA/s72-c/stara+czw%C3%B3rka_waskie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-6489319092413391723</id><published>2007-01-24T00:45:00.000+01:00</published><updated>2007-01-24T01:35:19.881+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Prada, czyli sen kaszalota</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://zw42.internetdsl.tpnet.pl/niepanikuj_stary/jpg/serial/kaszalot.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://zw42.internetdsl.tpnet.pl/niepanikuj_stary/jpg/serial/kaszalot.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ambra stanowi podstawę tego zapachu, chociaż większość stron poświęconych perfumom nie wymienia jej w składzie. Blaszka przytwierdzona do wierzchu prostopadłościennej, eleganckiej buteleczki kryjącej perfumy nie pozostawia jednak wątpliwości, ambra znajduje się na początku składu i wypisana jest drukowanymi literami. To nieprzypadkowe miejsce, bowiem jest ona obecna w ciągu całego rozwoju zapachu, od pierwszego uderzenia w nozdrza aż po ostatnie, szemrzące akordy. I jest to ambra wysokiej klasy. Jak przystało na wydzielinę potężnego, morskiego zwierzęcia jest ogromna, głęboka i słona. Przez delikatną słodycz płatków mimozy i róży tchnie planetarny ocean. Wilgoć osiada na skórze drobnymi, niedostrzegalnymi perełkami, ciało zaczyna się mienić, błyszczeć, zmysły sycą się leniwie. Paczula nie przypomina w niczym piwnicznego, stęchłego chłodu, jest jak powiew z dalekiej, zielonej wyspy zatopionej gdzieś pośród bezmiaru wód – wód spokojnych, niemal płaskich, lustrzanych, zachęcających do żeglugi pod lekko nachmurzonym, szarym, niskim niebem. Nad takimi wodami i zapach i dźwięk niosą się niezwykle daleko. W ciszy słychać tylko plusk wioseł, poruszona woda wydaje – oszczędnie, w ściśle wymierzonych dawkach – oszołamiającą głębią woń. W tej toni mieszkają stworzenia nienazwane, powoli tętni życie, o jakim my, istoty naziemne i rozedrgane, nie mamy pojęcia, którego podskórnie trochę się obawiamy. Kaszalot część tych tajemnic widział, czuje leniwe wibracje dobiegające spod jego życiowej strefy. Jest pośrednikiem między śpiącym światem Ctuhlu a naszym tlenowo-azotowym, rozbieganym, podniebnym królestwem.&lt;br /&gt;Obecne w bazie, często ostre i kanciaste drzewo sandałowe nie dominuje tej kompozycji, tu jest solidnym tłem, deską, na której artysta namalował akwarelowymi farbami krajobraz pastelowy, tchnący spokojem. Kremowe piżmo posuwiście namaszcza końcowe akordy, wanilia smakowicie je zaokrągla.&lt;br /&gt;Poszczególne nuty współbrzmią w chórze zgodnie, od czasu do czasu pozwalając sobie na krótkie solowe występy, wszystko przy przenikliwym, niesłabnącym tempie narzucanym przez sekcję rytmiczną ambry.&lt;br /&gt;Kompozycja jest niezwykle wyważona, łagodnie szumiąca. Nie rozumiem jak może kojarzyć się z wrzeszczącym Angelem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nuty - a jest ich wiele: AMBRA, bergamotka, olejek z gorzkiej i słodkiej pomarańczy, kwiat mandarynki, indyjska mimoza, esencja różana, balsam Peru, indonezyjski olejek paczulowy, kwiat maliny, drzewo różane, francuska żywica labdanum, bób tonka, esencja waniliowa, piżmo, indyjskie drzewo sandałowe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-6489319092413391723?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/6489319092413391723/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=6489319092413391723' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/6489319092413391723'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/6489319092413391723'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/01/prada-czyli-sen-kaszalota.html' title='Prada, czyli sen kaszalota'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-4353017160258004452</id><published>2007-01-14T01:27:00.000+01:00</published><updated>2008-12-10T13:48:10.994+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>L'Artisan Tea for Two</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/ReCQRUO0qAI/AAAAAAAAACk/xAB4cnn7q_k/s1600-h/t42.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/ReCQRUO0qAI/AAAAAAAAACk/xAB4cnn7q_k/s200/t42.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5035183010563270658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Swojska herbatka dla dwojga. Dla niej, dla niego. Dla Nas.&lt;br /&gt;Jakże przyjacielsko brzmi!&lt;br /&gt;I rzeczywiście przypomina najpiękniejszą przyjaźń, dzięki swemu otwartemu, gorącemu sercu. I jak prawdziwa przyjaźń, która dojrzewa latami i bywa trudna, herbata owa to żadne siki Weroniki, żadne popłuczyny z trzeciego parzenia, żadne zielone, rozmoczone liście, ani nieznanego pochodzenia przemielony pył w bladej bibułce - to prawdziwie piekielna herrrrbata! Gorąca, czarna, aromatyczna, i od nasycenia cukrem gęsta jak smoła. Czuję jej syropowata konsystencję na języku i wiem, że niestraszne mi zimowe mrozy, skute lodem ludzkie serca, jesienne depresje i zawieruchy - buchająca &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lapsang_souchong"&gt;Lapsang Souchong&lt;/a&gt; skrywa to wszystko w obłoczku czarnej, wysokokalorycznej, wędzonej pary. Tea for Two, to niebiańskie zjawisko, objawia się w trzech stanach skupienia. A więc wrzątek lany z wysoka na liście, by te mogły się podczas wstępnego parzenia dobrze natlenić - lotna faza tej cieczy to nie para, to drzewny dym, którym nasiąkła herbata podczas wędzenia, tak gęsty że aż nieprzejrzysty, gryzący umysł w bardzo pobudzający sposób za sprawą bergamotki. potem faza ciekła - sama esencja najciemniejszej z herbat doprawiona ostrością imbiru i cynamonu. Przyjaciółka długich rozmów aż po blady świt, przywoływaczka uśmiechu z głębin oczu, szkło powiększające do zapoznawania się z zakamarkami duszy. I kiedy już prawie kończymy, zostaje już tylko kilka łyków ożywczej gęstości - na dnie kubka osiadł miód, pokruszone gwajakowe drzewo i skręcone jak warkocze dymu, długie i mięsiste fusy, wróżące dobrą przyszłość. Słodycz na języku i w gardle, błogość pod sercem, a głęboko w trzewiach radosne poczucie, że wcieliło się i posmakowało odrobinę Carpe Diem, że to jest właśnie esencja życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://nowsmellthis.blogharbor.com/blog/_WebPages/PerfumersFtoL.html#OliviaGiacobetti"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Olivio Giacobetti&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, kłaniam Ci się do nóg za najcudowniejszą, optymistyczną interpretację tego jakże wymagającego napoju, tego nośnego, ale trudnego aromatu, jakim w perfumach jest herbata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nuty: goryczka, neroli, bergamotka, cynamon, imbir, &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Lapsang_souchong"&gt;Lapsang Souchong&lt;/a&gt;, anyżek, miód, wanilia, drzewo gwajakowe.&lt;p class="txt"&gt;Trwałość: znakomita, kilkanaście godzin.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-4353017160258004452?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/4353017160258004452/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=4353017160258004452' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/4353017160258004452'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/4353017160258004452'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/01/lartisan-tea-for-two.html' title='L&apos;Artisan Tea for Two'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_5f3FaWlwQJ0/ReCQRUO0qAI/AAAAAAAAACk/xAB4cnn7q_k/s72-c/t42.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-42221449415454303</id><published>2007-01-13T17:55:00.000+01:00</published><updated>2007-01-14T00:04:26.981+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Comme des Garcons Kyoto</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img.artlebedev.ru//everything/illustrations/sadsmile/images/20855942816663108637.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://img.artlebedev.ru//everything/illustrations/sadsmile/images/20855942816663108637.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Są zapachy, które niemal brzmią w uszach, wibrują w kościach czaszki, generalnie kojarzą się z dźwiękiem.&lt;br /&gt;Kyoto jest słowem - japońskim "tak".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hai&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;wypowiedzianym przez skośnooką Marię do żółtoskórego archanioła Gabriela podczas sekretnego zwiastowania za papierową ścianą. Wypowiedzianym ze stuprocentową pewnościa, niezachwianie, z pokorą i narastającą goryczą na skraju gardła i języka. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tak&lt;/span&gt;, wie, że czeka ją twardy los. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tak&lt;/span&gt;, bez jednego krzyku dziewica przymie w siebie bóstwo, a potem bez jęku je urodzi. Później w pełnym milczeniu będzie patrzeć, jak jej syn dorasta do śmierci. Wreszcie sama cicho skona w niebiańskim spokoju przeszytego na wylot serca.&lt;br /&gt;Maria wszystko to wie. Nie rozumie, rozumieć nie musi.&lt;br /&gt;Opuszcza głowę.&lt;br /&gt;Gdzieś poza światem zapadła klamka, omnipotentna ręka przestawiła zwrotnicę, rozpędzona czasoprzestrzeń wpadła na ginące w mroku tory.&lt;br /&gt;Co powiedziałaś, Mario?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hai.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Oto ja, służebnica pańska, niech mi sie stanie według twego słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hai &lt;/span&gt;jest krótką chwilą, jest pozarozumowym kaprysem ułomnej istoty, na którą nałożono zbyt wiele. Wydaje się, że proste wnętrze pagody stopniowo je tłumi. To tylko pozory - jego konsekwencje pozostawiaja wyraźne żłobienie na twarzy czasu.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hai&lt;/span&gt;, krótkie tchnienie, niemalże szept, które dotarło do gwiazd. Bezdenna czerń wszechświata patrzy srogo na ziemię: czy dobrze się stało?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hai&lt;/span&gt;, jeden oddech człowieka do dziś przetacza się grzmotem pod wysokim niebem.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hai&lt;/span&gt;, trytowy kamień, który sam stacza bezustannie precyzyjną lawinę zjawisk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nuty: kadzidło, olejek cyprysowy, kawa, drewno tekowe, wetiwer, paczula, ambra, nieśmiertelnik, cedr.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-42221449415454303?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/42221449415454303/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=42221449415454303' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/42221449415454303'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/42221449415454303'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/01/comme-des-garcons-kyoto.html' title='Comme des Garcons Kyoto'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-2002236200687586402</id><published>2007-01-10T22:13:00.000+01:00</published><updated>2007-01-10T23:07:57.249+01:00</updated><title type='text'>pani osioł i jej żłoby</title><content type='html'>czyli odwieczny problem z cyklu: ja nie mam co na siebie włożyć!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;coraz częściej sprawa dotyczy moich pachnideł. tak, mam przepełnioną szafę, a jednak czasem zupełnie nie wiem, co ubrać.&lt;br /&gt;od paru dni ręka zawisa nad koszykiem z FUP-ami* i zamiast pewnie sięgać do celu, waha się, drży, cofa. przebiera! a nawet zwyczajnie grzebie. myśli w gonitwie potykają się o siebie, czas ucieka, ręka robi się coraz bardziej zmęczona. test korka - nie, to nie to. ten fioletowy poprzednio drapał w gardło, a ten nosiłam ostatnio zbyt często... wreszcie biorę sprawdzonego klasyka, i zraszam się - psik psik - i więcej już nie - bez przekonania. po czym zapominam, że w ogóle coś na sobie mam, o delektowaniu sie zapachem nie ma mowy. że aura nieprzyjazna? może. że wiatr wszystko zwiewa? ale przecież są dni, kiedy wieje jeszcze mocniej, i właśnie wtedy perfumy dwoją sie i troją warstwami jak skłębione chusty, błyskają kolorami, zaskakują zestawieniami nut. nie dziś. nie tego stycznia.&lt;br /&gt;czego mi trzeba? odchudzenia kolekcji czy nowości? chyba jednak tego pierwszego, bo nieobwąchanych zapachów w pudełku z próbkami mam multum, ale jakoś pasja poznawania nowego jest u mnie w uwiądzie. mam nadzieję, że to przejściowe. zreszta jutro czeka mnie uczta, przyjedzie do mnie 5 nowych cudeniek, w tym dwa nieznane. może wyobraźnia się przebudzi.&lt;br /&gt;___________________________&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;*FUP - Frequently Used Perfumes, CUP w wersji polskiej&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-2002236200687586402?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/2002236200687586402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=2002236200687586402' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/2002236200687586402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/2002236200687586402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/01/dylematy.html' title='pani osioł i jej żłoby'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-4317353140649231912</id><published>2007-01-06T00:48:00.000+01:00</published><updated>2007-01-06T00:55:31.695+01:00</updated><title type='text'>kiedy to się zaczęło?</title><content type='html'>padło pytanie o początek perfumeryjnego szaleństwa. sięgnęłam więc pamięcią do lat nie tak znowu dawnych, choć bardzo odległych, bo w międzyczasie wiele się wydarzyło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&gt; Dziewczyny, a ile miałyście lat, jak pusciłyście wodzy;)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ja miałam 27. właśnie odkryłam allegro, właśnie miałam niewiarygodnie wysokie stypendium i niewielkie wydatki - jak to w akademiku. byłam świeżo upieczoną żoną faceta z dobrą ręką do pieniędzy. cóż było robić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;moje ostatnie przemyślenia doprowadziły mnie do wniosku, że w kwestii wielkości kolekcji tak naprawdę wszystko sprowadza się do wyboru, kim chce się być: osobą po prostu używającą perfum czy też ich kolekcjonerem?&lt;br /&gt;do niedawna myślałam, że chcę być tym pierwszym;&lt;br /&gt;od niedawna, że nie ma sie co oszukiwać, i że zdecydowanie jestem tym drugim!&lt;br /&gt;w czym utwierdził mnie dziś mój małżonek, przywożąc mi ze sklepu świeżo nabytą szafkę na perfumy "bo tam już Ci się kochanie nie mieści".&lt;br /&gt;i dobrze mi z tym, i nie chcę pozbywać się flaszek, które z niekłamaną przyjemnością wyciągam raz - dwa razy w roku... bo liczy się ta przyjemność, a nie częstotliwość jej występowania.&lt;br /&gt;a że gawiedź ma z tego przy okazji radochę - to bardzo dobrze, w końcu żyje się raz, i raz tylko można dać siebie innym - w tej czy innej postaci ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-4317353140649231912?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/4317353140649231912/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=4317353140649231912' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/4317353140649231912'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/4317353140649231912'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/01/kiedy-to-si-zaczo.html' title='kiedy to się zaczęło?'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-3688477440299534622</id><published>2007-01-05T21:03:00.000+01:00</published><updated>2007-01-05T21:07:45.671+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='techniczne'/><title type='text'>z nowym rokiem nowym krokiem</title><content type='html'>czyli zmieniłam wygląd bloga.&lt;br /&gt;myślalam nawet o przenosinach na  platformę gazety, ale blogger w ostatniej chwili się uratował wprowadzając sensowne apgrejdy, więc na  razię zostaję tutaj.&lt;br /&gt;tak jak jest teraz całkiem mi się podoba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-3688477440299534622?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/3688477440299534622/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=3688477440299534622' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/3688477440299534622'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/3688477440299534622'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/01/z-nowym-rokiem-nowym-krokiem.html' title='z nowym rokiem nowym krokiem'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116777798454621357</id><published>2007-01-02T22:37:00.000+01:00</published><updated>2007-01-02T23:46:24.606+01:00</updated><title type='text'>subiektywny ranking ambrowców</title><content type='html'>piszę tylko o tych, które udało mi się solidnie przetestować. cała reszta (a jest tego morze) pozostaje do odkrycia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ambre Sultan Serge Lutens&lt;/span&gt; - primus inter pares, archetypiczna, pierwotna. zapach falujący, gruby, mięsisty, ciemne sukno skrywające tajemnicę. do tego kosmicznie trwały, otaczający aurą. nowatorskie połączenie z ziołami było śmiałym posunięciem, w tym przypadku genialnym.&lt;br /&gt;2. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Prada &lt;/span&gt;- zaszczytną drugą pozycję kompozycja Prady zawdzięcza lekkości noszenia. pod tym względem stanowi przeciwieństwo lidera rankingu. duże brawa za połaczenie zmysłowości z przestrzennością, za ten niezobowiązujący, pogodny szal na zimę.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;3. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ambre Extreme L'Artisan&lt;/span&gt; - ambra &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia,times new roman,times,serif;"&gt;surowa, lekko skórzana. bardzo czysta i prawdziwa. bez zbędnych udziwnień, zawijasów, bez niedomówień. doceniam prostotę koncepcji. noszenie jej wciąga.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ambre Russe Perfum d'Empire&lt;/span&gt; -  &lt;/span&gt;zapach z rozległą duszą, przepełnioną bimbrem z opadłych śliwek. potem - jak to w ambrze - słodko, miękko ale i lekko wietrznie, niepokojąco.&lt;br /&gt;5. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Scent Costume National&lt;/span&gt; - o nim napisałam już wszystko. to, że w tym rankingu jest ledwie piąty wynika z faktu, że jest czymś znacznie więcej niż tylko zapachem ambrowym.&lt;br /&gt;6. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ambre Soie Armani Prive&lt;/span&gt; - kiepskie miejsce jest wynikiem wielkich oczekiwań raczej niż słabości kompozycji. niemniej przy lutensowskim ten zapach to zwyczajny cienkusz! jest to ambra wierna ideałowi, pełna światła i przestrzeni - podobnie jak Scent, zresztą o podobieństwie tych dwóch już pisałam - lekko doprawiona owocami, bardzo przyjemna - ale czym usprawiedliwiać jej status w perfumiaskim światku, oraz cenę, zwłaszcza przy tej mizernej trwałości - naprawdę nie wiem.&lt;br /&gt;7. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ambre L'Occitane&lt;/span&gt; - ambra zaledwie przyjemna, prosta i szybko znikająca. tak ze skóry jak i z serca. niewiele mogę o niej powiedzieć dobrego.&lt;br /&gt;8. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ambre Narguille Hermessence&lt;/span&gt; - poświęciłam jej osobny wpis. wtopa, bo jak inaczej nazwać ambrę bez ambry, za to z jabłuszkami i karmelem? żeby to chociaż się przyjemnie nosiło, ale nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niestety nie dane mi było poznać Ambre Passion Laura Mercier, za co należy się kilka bluźnierczych słów Poczcie Polskiej. jej pracownicy zabawiają się w obtłukiwanie młotem kopert bąbelkowych podejrzewanych o cenną zawartość. dzięki temu dostałam pięknie pachnący, już nawet nie mokry papier.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116777798454621357?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116777798454621357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116777798454621357' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116777798454621357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116777798454621357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2007/01/subiektywny-ranking-ambrowcw.html' title='subiektywny ranking ambrowców'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116549467392947551</id><published>2006-12-07T13:29:00.000+01:00</published><updated>2007-01-02T17:30:51.223+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Hermessence Ambre Narguille</title><content type='html'>Początkowo pachnie jak jabłecznik, w którym właśnie rozpoczął się proces fermentacji - apetycznie i troszkę już dekadencko, jakby ktoś go nasączył alkoholem i wyciągiem z pestek wiśni (to zapach cyjanku). Właśnie tak pachną owoce, kiedy zaczynają się rozkładać - jeszcze nie są kwaśne, ale już lekko musujące. Mam skojarzenie z dwutlenkiem węgla - jest bezwonny, ale właśnie taki ciepły, znaczący pierwszą fazę rozkładu. Potem czuję też subtelną smużkę przypalonego karmelu.&lt;br /&gt;Jest to pierwszy zapach z nazwy ambrowy, który zdecydownie mi się nie podoba. Nie rozumiem idei. Po pierwsze: nie czuję ambry. Po drugie i ostatnie: jest zbyt kuchenny na dziwadło i zbyt dziwny na coś smakowitego. Nieudany eksperyment kulinarny. Być może nieudany tylko na patelni mojej dziwnej skóry.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116549467392947551?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116549467392947551/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116549467392947551' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116549467392947551'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116549467392947551'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/12/hermessence-ambre-narguille.html' title='Hermessence Ambre Narguille'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116519280278128853</id><published>2006-12-04T01:17:00.000+01:00</published><updated>2006-12-04T01:40:02.876+01:00</updated><title type='text'>druga połowa listopada</title><content type='html'>jak już pisałam, przez ten czas &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;testowałam ambry&lt;/span&gt;. przyznać musze, że żmudny to proces i naprawdę ciężko zdecydować się na tę najlepszą. jedyny prawdziwy zawód dotyczył Ambre Soie Armani Prive, ale o tym też już wspominalam. niezbyt ciekawa wydaje mi się też Ambra L'Occitane. poza tymi właścwie wszystkie inne mają dużo do zaoferowania i każdą świetnie się nosi. jakaś tendencja? może. L'Ambre Extreme l'Artisan zyskiwała w miarę jak jej ubywało i jakoś czuję, że będę do niej tęsknić i skończy sę na zakupie niewielkiej flaszki. Ambre Sultan nie jest zaś aż taka "wielka" by nie sprawdzała się świetnie na imprezie.&lt;br /&gt;myślę, że przed świętami będę miała faworytę. co niestety nie oznacza, że ograniczę się do jednego ambrowego zapachu. dochodze do wniosku, że wolę mieć kilka zapachów z ulubionej kategorii niż po jednym z każdej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dominujący zapach&lt;/span&gt;: chyba wciąż L LL, choć pod koniec tego okresu zdarzały mi się coraz częstsze zdrady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nowe nabytki&lt;/span&gt;: Zagorsk CdG. póki co czeka na swój czas. świadomość, że go mam, jest przemiła.&lt;br /&gt;poza tym spore dekanty paru innych trudno dostępnych zapachów, ale o tym w przyszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;rozstania&lt;/span&gt;: Le Feu i Oblique RWD. jakoś bez żalu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;największe odkrycie&lt;/span&gt;: Cuir Otoman Perfum d'Empire. początek ocierający się o koszmar, potem robi się przyjemnie, ale wciąż bardzo nietuzinkowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ocalał&lt;/span&gt;: Flowerbomb. nie mam pomysłu, kiedy go nosić, Lolita biję go na głowę słodkością i stężeniem pozytywnych wibracji w mililitrze płynu, ale ta buteleczka! nie mogę wyrzucic takiego granatu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;come back&lt;/span&gt;: Dune. tak dla przypomnienia, choć jego pora już minęła. właściwie nie ma co komentować, to mój evergreen. aż się prosi, żeby poświęcić mu cały artykuł :)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;odrzuty&lt;/span&gt;: sporo tego jak na dwa tygodnie.&lt;br /&gt;Mandragore AG, paskudny świeżuch&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia,times new roman,times,serif;font-size:100%;" &gt;, dawo nic mnie tak nie zmierziło. jakie czary, jakie zioła, jaka magia? cytyna i już.  próbkę oddam w dobre ręce.&lt;br /&gt;wspomniany już Dianthus Etro. mogli się bardziej wysilić z pierwszym typowo kobiecym zapachem.&lt;br /&gt;Hypnotic Poison. właśnie mam na sobie i mnie mdli i dławi. jak ja mogłam to nosić? to już druga taka historia, po pierwszej pozbylam się flakonu (i po roku wróciłam do niego jak pies z podkulonym ogonem). co nie zmienia faktu, że i teraz chętnie się go pozbędę. w końcu jest w perfumeriach, w razie tęsknoty wystarczy pół godziny i znów sa na półce.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116519280278128853?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116519280278128853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116519280278128853' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116519280278128853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116519280278128853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/12/druga-poowa-listopada.html' title='druga połowa listopada'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116498871460475042</id><published>2006-12-01T16:57:00.000+01:00</published><updated>2006-12-04T01:17:32.273+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Etro Dianthus</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:100%;"&gt;goździk, goździk, goździk. upiornie trwały, męczący, dobijający się brutalnie do nosa. CdG Carnation nie dość, że było pierwsze, to jest znacznie przyjemniejsze - ma więcej charakteru, odrobinkę migocze. Dianthus tylko wczepia się w skórę i z niej nie schodzi, promieniuje bezlitośnie niczym spora bryła uranu. kładziesz się spać z myślą, że oto nadszedł kres tej męczarni, rano już nie pamiętasz o wczorajszych przeżyciach, i nagle pod prysznicem znów napada cię goździk, który uwiązł gdzieś w zakamarkach szyi.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia,times new roman,times,serif;font-size:100%;" &gt;najgorsze, że zostało mi jeszcze trochę w próbce. i co ja z trym zrobię? wylać na suszki?&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116498871460475042?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116498871460475042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116498871460475042' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116498871460475042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116498871460475042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/12/etro-dianthus.html' title='Etro Dianthus'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116493106952335459</id><published>2006-12-01T00:52:00.000+01:00</published><updated>2006-12-01T00:57:49.563+01:00</updated><title type='text'>waniliowo</title><content type='html'>o wanilii w nowościach i nie tylko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;królową wanilii w tegorocznych nowinkach jest zdecydowanie L Lolita Lempicka. zapach z niezmiernym charakterem, daje potężnego pozytywnego kopa. jeśli Cię nie zemdli to pokochasz. imo pachnie jak słodkie ciacho z odrobiną cynamonu. na niektórych osobach ujawnia słoną, intrygującą nutę - ja tego nie czuję. jest to zdecydowanie mój tegoroczny faworyt, najlepsza nowość, mam ochotę nosić ją dzień w dzień i w zasadzie rzadko się przed tym powstrzymuję. flakon tak kiczowaty, że aż cudny. voila:&lt;br /&gt;&lt;img src="http://site.voila.fr/imagesdeparfums/L/LLolitaLempicka2006.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;oprócz tego z nowości:&lt;br /&gt;Ralph Lauren Ralph Hot (wdzięczny, bardzo słodko-świeży, z nuta mleczno-kawową, aczkolwiek trochę płaski, jak to amerykanin. ale może się podobać)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://perso.orange.fr/imagesdeparfums/Lauren_Ralph/TN_ralphhot2006.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miracle Forever Lancome&lt;br /&gt;&lt;img src="http://perso.orange.fr/imagesdeparfums/Lancome/TN_MiracleForever2006.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i bardzo podobny do niego Allure Sensuelle Chanel (i właśnie ten jest imo jednak ładniejszy, głębszy, szlachetniejszy, nawet miałam przez chwilkę i tęsknie...)&lt;br /&gt;&lt;img src="http://perso.orange.fr/imagesdeparfums/Chanel/TN_AllureSensuelle2006.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Victor&amp;Rolf Flowerbomb - niby bez wanilii, ale imo waniliowo-watocukrzany i troche jak słodka herbata. flakonik taki fajny, że nie mogę się z nim rozstać.&lt;br /&gt;&lt;img src="http://perso.orange.fr/imagesdeparfums/Victor_Rolf/TN_Flowerbomb05.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;trochu mniej waniliowe ale imo słodkie i warte przetestowania są [b]Belle en Rykiel[/b] i Femme de Mont Blanc - naprawdę udane kompozycje.&lt;br /&gt;te nowości polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;teraz te inne, też waniliowe ;)&lt;br /&gt;Lancome Hypnose - budyń waniliowy z bananem&lt;br /&gt;Kenzo Amour - taki bezpieczny, trochę bez wyrazu&lt;br /&gt;eee&lt;br /&gt;a teraz zestaw waniliowy z różnych lat:&lt;br /&gt;Hypnotic Poison i Addict Dior (ten ostatni wręcz wali wanilią)&lt;br /&gt;Burberry Brit Red - słodkie ciacho z rabarbarem&lt;br /&gt;Sephora Brown - wanilia z orzechem laskowym, prosty, słodki, wdzięczny zapach&lt;br /&gt;Jil Sander Sensations - łagodny, waniliowo-mleczny&lt;br /&gt;Chopard Wish, Mira-Bai a przede wszystkim Casmir - to jest czysta wanilia, ale niektórzy zarzucają mu syntetyczność&lt;br /&gt;Hanae Mori Butterfly - ta wanilia jest tylko dla najwytrwalszych...&lt;br /&gt;Cartier Must&lt;br /&gt;Estee Lauder Intuition z nutką kardamonu, niestety dość nietrwały&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jeszcze z trudniej dostępnych:&lt;br /&gt;Serge Lutens Un Bois Vanille - przepiękna wanilia, mroczna!&lt;br /&gt;Maître Parfumeur &amp; Gantier 'Or des Indes'&lt;br /&gt;La Maison de la Vanille - cała marka zajmująca się wanilią:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.osmoz.com/encyclo/marques/parfums_fiche.asp?ID=1540&amp;amp;CATEGORIE=PARFUM&amp;LANGUE=en"&gt;http://www.osmoz.com/encyclo/marques/parfums_fiche.asp?ID=1540&amp;amp;CATEGORIE=PARFUM&amp;LANGUE=en&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;miałam dwa pierwsze zapachy, drugi jest powalający, coś jak Angel ale czysta, kuchenna słodycz bez nutki rozkładu i przypalenia - odjazd!&lt;br /&gt;dużo wanilii robi też Comptoire Sud de Pacifique, nie wiem, może jest w bezcłówkach? oni z kolei robią wariacje pt wanilia plus coś :)&lt;br /&gt;Laura Mercier Ambre Passion - rozpływałam się nad nią niedawno, oprócz wanilii jedna z lepszych ambr na rynku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no i jeszcze nieśmiertelne Vanilla Fields ;)&lt;br /&gt;i Vanilla Musk :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116493106952335459?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116493106952335459/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116493106952335459' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116493106952335459'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116493106952335459'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/12/waniliowo.html' title='waniliowo'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116406681954378871</id><published>2006-11-21T00:49:00.000+01:00</published><updated>2006-11-21T00:53:39.546+01:00</updated><title type='text'>zawężam się</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;Od kilku dni gdy zaglądam do koszyka, kusi mnie tylko ta jego strona zapełniona niszowcami – kadzidła, herbaty, smoki no i L (mimo przerażającej na pierwszy niuch słodkości - świetnie się nosi, dodaje wigoru, w tajemniczy sposób nie mdli)... Flowerbomb się kurzy, RWD (adieu),  Poisony też jakoś nie moga się przebić. I Belle de Minuit, i Le Feu (chyba też bye bye), i Escada Collection, i NU Edp, nawet Lutensy i Scenty. Dziwne to i do mnie niepodobne, ale z drugiej strony pocieszające, w końcu nadeszła pora czystki.&lt;/p&gt;     &lt;p class="MsoNormal"&gt;Poza tym otworzyłam Black Cashmere. Nie mogłam się zdecydować na ten krok, bałąm się, że dawne zauroczenie nie wróci, że na trwałe go sobie obrzydziłam w ciąży... a to by była niepowetowana strata. Ale nie. Jest świetnie.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116406681954378871?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116406681954378871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116406681954378871' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116406681954378871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116406681954378871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/11/zawam-si.html' title='zawężam się'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116406659044980398</id><published>2006-11-21T00:42:00.000+01:00</published><updated>2006-11-21T00:49:50.450+01:00</updated><title type='text'>w poszukiwaniu ambry doskonałej...</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;A co do ambry – póki co przetestowałam 4 i zdecydowanie faworytem jest Ambre Sultan SL. Gruba, bogata, wielowątkowa, zachwycająca. Ambre Soie to przy niej zwyczajny cienkusz. Dziś porównywałam tę ostatnią do Scenta, i rzeczywiście podobne są niesamowicie. Scent jest mocniejszy, nieco bardziej roślinny i kwiatowy (jaśminowa herbata), AS bardziej eteryczna. Ponownie – nie rozumiem zachwytów. Ambra w Ambre Soie oddana jest wiernie, świetlista, przestrzenna, jakby owocowa – ale naprawdę nie jest to żadne mistrzostwo, nie w moim rozumieniu przynajmniej.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Także do testów porównawczych pozostała mi Prada - domyślam się, że wypadnie słabo, za to jest bardzo komfortowa w noszeniu. Ambre Russe - niby porównywałam z Ambre Extreme, ale za mało się na tym skupiałam. no i ambra L'Occitane. Czyli jeszcze sporo przede mną.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116406659044980398?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116406659044980398/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116406659044980398' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116406659044980398'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116406659044980398'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/11/w-poszukiwaniu-ambry-doskonaej.html' title='w poszukiwaniu ambry doskonałej...'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116406616300945467</id><published>2006-11-21T00:41:00.000+01:00</published><updated>2006-11-21T00:42:43.010+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Armani Prive Bois d'Encens</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;Zawód na całej linii. Spodziewałam się fajerwerków, ideału, cuda. Chciałam znowu poczuć kościół św. Mikołaja w minutę po wejściu ojca Zioło na mszę o 10 w niedzielę... ale to chyba pieśń przeszłości, doskonałość mieszcząca się w mojej głowie. Bo skoro BdE nie potrafi temu sprostać, to co? Przecież to zapach wychwalany pod niebiosa na wszystkich specjalistycznych forach i blogach. Tymczasem dla mnie jest jedynie poprawny. Świetnie oddaje kadzidło, nie wpada w przykre, stęchłe niuanse. Ale ja potrzebuję zapachu uduchowionego, przenikającego do serca jak modlitwa ptaka, który przysiadł na chwilę u stóp witraża, który jednym dźwiękiem potrafił oddać bożą miłość do świata lepiej niż tysiąc słów błogosławionego kapłana. Lekkiego, ciepłego i ciemnego jak pióro szybujące spod gotyckiego sklepienia.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116406616300945467?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116406616300945467/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116406616300945467' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116406616300945467'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116406616300945467'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/11/armani-prive-bois-dencens.html' title='Armani Prive Bois d&apos;Encens'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116320900568500623</id><published>2006-11-11T02:36:00.000+01:00</published><updated>2006-11-21T00:41:11.486+01:00</updated><title type='text'>straszliwie konieczny update</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;po którym i tak będę zapóxniona, ale nie aż tak.&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;31.10.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;le baiser du dragon, zaskakująco świetnie się go nosi. Ogrzewa podmuchem gorącym jak ogień.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;01.11.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Marc Jacobs Parfum Essence, myślałam, że białe, cmentarne kwiaty będą pasować do tego dnia, ale tylko się zmęczyłam. Za zimny, za kwiatowy, zbyt jednostajny.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;02.11.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Coco Chanel EdT. Przyjemnie otula w pierwszy śnieżny dzień tej jesieni.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;03.11.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Na powitanie dziewczyn na zjeździe – Avignon CdG. O dziwo pachniał super, nie męczył, gdzieś zniknęła nuta zleżałej szmaty.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;04.11.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;W ten ponury listopadowy dzień z radością i dużymi oczekiwaniami sięgnęłam po J’ose Jose Eisenberg. Zawód na całej linii! Nie rozumiem, co mi się tak w nim podobało, kiedy testowałam go na nadgarstku, wtedy pachniał słodko, optymistycznie i soczyście, teraz płytko, mdląco, mydlanie. Nie mam pojęcia, co się stało, może trefna próbka? Robiona, może coś we fiolce było i z wymieszania wyszedł ten koszmarek? Prawie zepsuł mi spacer w upojnym powietrzu przy tężniach. Szybko zmyłam mydłka i zaaplikowałam – no właśnie, nie pamiętam co.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;05.11.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;znów Avignon. Spodobał się Agacie, dopytywała co to (nie skojarzyła, że kadzidło, ale jak jej powiedziałam, to pamiętała, że tak samo pachniałam przy przyjeździe).&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Niestety w Malborku nie prowadziłam zapisków i nie pamiętam, ale generalnie usiłowałam zużyć próbki.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przedwczoraj chyba Prada mnie otaczała – fajna, może nawet dwa dni z rzędu ją nosiłam. I to ona mnie natchnęła do znalezienia najpiękniejszej ambry – do spółki z Kaśką.&lt;/p&gt;Generalnie pierwsze dni listopada upłynęły - znów - pod znakiem poznawania i oswajania kadzidła.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116320900568500623?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116320900568500623/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116320900568500623' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116320900568500623'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116320900568500623'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/11/straszliwie-konieczny-update.html' title='straszliwie konieczny update'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116216114787025657</id><published>2006-10-29T23:31:00.000+01:00</published><updated>2006-11-11T13:34:04.090+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wariacje'/><title type='text'>Sequel</title><content type='html'>&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;Świat perfum pełen jest w ostatnich latach sequeli. Jest to zapewne wyrazem ogólnej tendencji w kulturze konsumpcyjnej – znane sprzedaje się dobrze, więc coś, co już odniosło sukces musi być wyciśnięte do kropli ostatniej. Efekty takiej polityki są, podobnie zresztą jak w kinie – mówiąc oględnie – najczęściej opłakane. Możliwe są 4 scenariusze (kolejność nieprzypadkowa, zgodna z malejącym prawdopodobieństwem wystąpienia zjawiska):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ol style="margin-top: 0cm;" start="1" type="1"&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;stworzenie      kiepskiego sequela z kiepskiego „klasyka” (od razu przepraszam wszystich fanów zapachów uznawanych przeze mnie za kiepskie, uznajmy że do tej kategorii wchodzą też wszystkie "średnie)&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;stworzenie      kiepskiego sequela z dobrego „klasyka”&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;stworzenie      dobrego sequela z dobrego „klasyka”&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;stworzenie      dobrego sequela z kiepskiego „klasyka”.&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;Kategoria pierwsza jest najpełniejsza, ponieważ zapachy, które warto w taki sposób odświeżać, to najczęściej tak zwane bestsellery, przeboje skomponowane na potrzeby szerokiej publiczności, a więc najczęściej nijakie (oczywiście zdarzają się perełki, ale nie o nich tu). Pierwszym przykładem jaki przychodzi mi do głowy jest Miracle Lancome i jego liczne mutacje, w których ciężko się już połapać (oprócz modyfikacji polegających na podrasowaniu nut zapachowych i zmianie wyglądu zewnętrznego zdarzają się też edycje, w których inna jest jedynie butelka i zmodyfikowana nazwa Miracle). Inny kiepski sequel to Red Delicious DKNY – druga i oby ostatnia połówka niezbyt udanego nowojorskiego jabłka.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Drugi scenariusz jest również dość prawdopodobny i niestety chyba najsmutniejszy – mnie boli, kiedy z czegoś kojarzącego się niezwykle pozytywnie wydobywa się paskudę, odziera się zapach z czaru i przemiłych wspomnień. Myślę tu oczywiście o limitowankach Escady, tych z początków tej tradycji właściwie nie znam lub nie pamiętam – poza jedną. Que Viva Escada, była moja w wakacje 1997 roku i spędziłyśmy razem cudowne chwile. A potem rozpoczął się zjazd po równi pochyłej. Lily Chic – okropieństwo, ale przynajmniej jakieś takie charakterystyczne. A później nastąpiło szaleństwo w postaci serii Sexy Grafitti – Island Kiss – Ibiza Hippie – Rockin’Rio – Pacyfic Paradise. Nie pamiętam, kto pierwszy wystąpił z koncepcją, że Escada ma duży gar pełen rozpuszczonych landryn i co roku limitowanki są napełniane właśnie w nim, oczywiście po wcześniejszej niezbędnej acz kosmetycznej raczej modyfikacji tajemniczego płynu w piekielnym kotle... Po latach koncepcja wydaje się coraz bardziej słuszna. No broni się sama po prostu. Ciekawe, na ile tego gara starczy, mam nadzieję, że jak najkrócej.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Dobre z dobrego to już rzadkość. Niełatwo zrobić coś, co nie będzie takie jak oryginał, ale w sposób oczywisty będzie do niego nawiązywać, wnosząc dodatkowo coś nowego, i do tego jeszcze będzie miało w sobie to „coś”, co sprawia, że zapach się zapamiętuje. O jednym z takich cudów już w blogu pisałam – to Shalimar i jego młodsza siostra Light. Dobre są reinterpretacje klasycznych Hermesów: Rouge, Caleche, 24 Faubourg... Hot Couture w wersji EdT z akcentem położonym na maliny, bez dymności EdP.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Ostatnia kategoria jest dla mnie trochę niejednoznaczna. Tu niekoniecznie chodzi o to, że klasyk był kiepski, a raczej o to, że dziecko przerosło rodzica. Tak jest w przypadku Allure i Allure Sensuelle – ten drugi mnie zachwycił, podczas gdy pierwszy przerażał, przynosił pecha. Najbardziej pasuje mi tu para Addict-Addict Eau Fraiche. Klasyka nie cierpiałam, do czasu poznania odświeżonej wody – jej urok jest tak silny, że opromienił nawet starszego brata, którego dzięki Eau Fraiche doceniłam i polubiłam. Co ciekawe Addict należy również do drugiej kategorii – z niezłego klasyka stworzono bowiem Addict 2, który z pierwszą wersją nie ma chyba nic wspólnego poza nazwą.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Kusi nie jeszcze dorzucić do tej logicznej klasyfikacji coś, co logiczne absolutnie nie jest, a mianowicie prequel. To co jest możliwe w kinie, w świecie zapachów wydaje się nie do pomyślenia, a jednak... nie mogę przestać myśleć o niektórych zapachach jako o rzeczywistych ojcach i matkach gatunku. Nie mam wątpliwości, że Chaos jest (a raczej był) prequelem do Black Casmere, i tu chronologia jest zachowana. Ale już w wypadku Prady – nie, bo to właśnie wersja „Intense” powstała równolegle z Pradą klasyczną, ale marketingowo pozostająca w jej cieniu, wydaje mi się prawdziwą podstawą, początkiem, korzeniem tej linii.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Ciekawie tez wypada eksperyment z patrzeniem na linie zapachów w perspektywy czasu. Jak to ładnie ujęła Taje - taka retrospektywa zapachowa a rebours. I znów pojawia się Que Viva Escada, która w 1997 roku była po prostu uroczą, radosną limitowanką, a po latach jest czymś znacznie więcej. Nie tylko można ją podziwiać na tle nieudacznych młodszych sióstr, z odległości kilku lat rozumiem ją też jako niepokojące preludium do tego, co nastąpiło później. OdbiórAngela również zmienia się, kiedy spojrzeć na niego poprzez kwiatowe wersje. Dla mnie nagle zrobił się mniej straszny.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116216114787025657?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116216114787025657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116216114787025657' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116216114787025657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116216114787025657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/10/sequel.html' title='Sequel'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116215976629827805</id><published>2006-10-29T22:42:00.000+01:00</published><updated>2006-10-29T23:09:26.376+01:00</updated><title type='text'>podsumowanie tygodnia</title><content type='html'>Tydzień upłynął mi pod znakiem zmagań z kadzidłami. No bo oczywistym jest, że kocham ten zapach, ale gdy przychodzi co do czego często czuję zawód, bo nic nie może dorównać zapachowi kościoła Świętego Mikołaja przy wejściu ojca Zioło z rubinową różą w dłoni... Chyba przyjdzie mi się z tym pogodzić. Niemniej oswajanie poszło dobrze, od kiedy wmówiłam sobie, że wyraźnie czuję lilie podoba mi się &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Passage d'Enfer&lt;/span&gt;, utwierdziłam się w przekonaniu o pięknie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Messe de Minuit&lt;/span&gt;, próbowałam bez skutku wyczuć smużkę dymu w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dzongkha&lt;/span&gt; - i bez żalu dałam jej ulecieć. No i wybrałam ulubionego kadzidłowca - to zdecydowanie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zagorsk&lt;/span&gt;. Może dlatego, że czuję tam bardziej dym drzewny niż surowe kadzidło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zapach tygodnia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;O palmę pierwszeństwa walczyły ze sobą w tym tygodniu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;L Lempicka&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;T42 l'A&lt;/span&gt;. Nie umiem wyłonić zwycięzcy, więc niech będzie po połowie - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;T42 &lt;/span&gt;idealne na wieczór i noc, rozgrzewa, budzi zmysły ale i spokojnie kołysze, jest takie przyjacielskie. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;L&lt;/span&gt; znakomicie sprawdza się w dzień, optymistyczne i pełne energii.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zawód tygodnia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dzongkha&lt;/span&gt;. Pisałam już o niej, może to niesprawiedliwy sąd, właściwie to na pewno, ale ma być subiektywnie. Kompletnie rozminął się z moimi oczekiwaniami, więc choc obiektywnie jest zupełnie niezwykły, skreślam.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Największe zaskoczenie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Stella in Two Peony&lt;/span&gt;. Pierwsza Stella, którą mogłabym nosić. Całkiem przyjemnie się nam spacerowało.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-weight: bold;"&gt;Testy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Sander Style&lt;/span&gt; - podobają &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-size:100%;" &gt;mi się &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-size:100%;" &gt;, mają pazura jak Amarige plus dużo trawiastej świeżości.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="BlogWpisTresc"&gt;       &lt;span style="font-family: georgia; font-style: italic;font-size:100%;" &gt;Musc &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Villoresi&lt;/span&gt; - &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-size:100%;" &gt;troszkę szyprowy, dzięki czemu nie jest mdły&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Patchouly Villoresi&lt;/span&gt; - niesamowicie kamforowa, higieniczna paczula, potem wychodzi piwniczne&lt;br /&gt; tchnienie - fajna :) ale czy do noszenia?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-size:100%;" &gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Belle en Rykiel&lt;/span&gt; - ciekawy zapach, ciekawy flakon, ale test na tyle wstępny, że wiem tylko, że mi się podoba.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Rumeur Lanvin&lt;/span&gt; - zapach z papierka zapowiadał się interesująco, na mojej skórze - wielka porażka, płaskie cytrusowe mydło z szyprem. Wielka szkoda, bo flakonik odjechany i niesamowity, chciałabym takie cacko. I bardzo "alienowata" czcionka liter.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;     &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-family: georgia;"&gt;Najlepsza premiera&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-style: italic;"&gt;MontBlanc Femm&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia; font-style: italic;font-size:100%;" &gt;e&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;font-size:100%;" &gt;- łagodniejsza i mniej przyprawowa forma Kenzo Jungle! bardzo fajna.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116215976629827805?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116215976629827805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116215976629827805' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116215976629827805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116215976629827805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/10/podsumowanie-tygodnia.html' title='podsumowanie tygodnia'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116160250161511619</id><published>2006-10-23T13:09:00.000+02:00</published><updated>2006-10-23T23:41:21.196+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>L'Artisan Dzongkha</title><content type='html'>Dzongkha to trzeci po Un Bois Farine i Timbuktu zapach z serii "podróżniczej" l'Artisana, podobnie jak poprzedni stworzony przez perfumiarza-podróżnika Bertranda Duchaufoura. Perfumy inspirowane &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Bhutan"&gt;Butanem&lt;/a&gt;, małym królestwem zagubionym w Himalajach, a konkretnie wonią kamieni i kadzidła obecną w świątyniach zwanych &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Dzong"&gt;Dzongami&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nuty: piwonia, liczii, kardamon, herbata z mlekiem, wetiwer, kadzidło, indyjska trawa papirusowa, cedr, skóra, irys.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakkolwiek zapach jest niezwykle wielotwarzowy, jego głównym sztandarem jest zdecydowanie irys - obecny od samego początku do końca, mieniący się, jasny, zarazem przejmująco głęboki akord. Czasem dławiący, aż boli gardło, miejscami wręcz organiczny. Dzongkha otwiera się niezwykle gwałtownie, leci do góry, prosto w nozdrza, jak dymy kadzidła, które tu są raczej nośnikiem - głównie bijącego w nos kardamonu - a nie składnikiem. Z irysem przepleciony jest cedr, dający całości ostrawe miejscami, drzewne tchnienie. Nie umiem wyodrębnić woni liczii i piwonii w głowie, ale niewątpliwie całości towarzyszy jakiś akord roślinny, na mojej skórze najwyraźniej zdominowany przez irysa. Spod spodu dość wcześnie prześwitują akordy skóry, ale hen daleko, z głębi, jak miękka podkładka. Rzeczywiście w Dzonce czuję kamienie, ale nie zimne, jak w wielu kadzidlanych zapachach inspirowanych europejskimi świątyniami, ale nagrzane przez kontynentalne, azjatyckie słońce. W tym rozumieniu jest bardzo ziemista, kamienista, dosadna. Dla przeciwwagi chyba dołożono bardzo wyraźną nutę mleka, która łagodzi to nieco kanciaste wrażenie. Ktoś kiedyś porównywał Timbuktu do robaków w tłustej glebie i jeśli te  perfumy są do siebie podobne (a podobno są) to zaczynam to rozumieć.&lt;br /&gt;Całość widze jako gruby, ciemnobrązowy materiał ze śliską, chłodną podszewką, to wszechobecny, przenikający akord irysa tak schładza całość. Dzongkha to jasny zapach żywych, ciepłych kamieni, jakby zatopionych w wiecznej modlitwie, niemal słyszę cichutkie, ciągłe "ommmmmmm".&lt;br /&gt;Skojarzenia? Mnogie. To ze starymi Guerlainami nie jest oczywiste, ale nie jest też przypadkowe, charakteryzuje je podobna głębia, jakby wyciszenie myśli. Z uwagi na mleczność widzę powinowactwo z Le Feu i London Bruberry. W ogóle Dzongkha jest bardzo bogata w znaczenia, co chwilę wychodzi z niej coś nowego. Podsumowując - nieziemski zapach, a może raczej "nietutejszy", należący do zupełnie  innego świata. Nigdy nie wąchałam niczego podobnego, to pewne.&lt;br /&gt;Przy okazji zapoznałam się z nową, siedmiograniastą butelką i opakowaniem. Nowy flakon ustępuje staremu urodą, jest cieższy, zwalistszy, jakby przekombinowany? No i ten śrubowy korek. Wszystko podoba mi się mniej, oprócz samej ciężkości korka - uwielbiam ciężkie korki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzongkha została zakwalifikowana do kategorii uniseks. W Polsce dostępna w sieci perfumerii Quality.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116160250161511619?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116160250161511619/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116160250161511619' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116160250161511619'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116160250161511619'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/10/lartisan-dzongkha.html' title='L&apos;Artisan Dzongkha'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116130026757380676</id><published>2006-10-19T21:47:00.000+02:00</published><updated>2006-10-20T01:30:48.566+02:00</updated><title type='text'>nielubiane?</title><content type='html'>Są takie nuty, których w perfumach nie znoszę - mniej lub bardziej. Myślałam ostatnio, które to, w jakiej kolejności się objawiały i właściwie - o co mi chodzi? Czemu tak właściwie ich nie toleruję?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze: róża. Może dlatego, że to królowa kwiatów, a za kwiatami, mówiąc eufemistycznie, nie przepadam? Ma należne jej pierwsze miejsce. Niemal zawsze brzmi kwaśno, zbyt pudrowo i sztucznie. I jest to ewidentnie sprawka mojej skóry, bo ten sam różany zapach wąchany z kogoś innego może być poematem delikatności - na mnie zawsze wyjdzie z niego brzydki zwierz. Absolutnym jak dotąd wyjątkiem jest Safran Troublant l'Artisan, w którym - być może za sprawą szafranu - róża nadaje się do przełknięcia, ba! jest całkiem smakowita.&lt;br /&gt;Róży niewiele ustępują inne kwiaty. Weźmy na przykład pannę konwalię -  znajduje moją akceptację w jedynie dwóch zapachach: Envy Gucci i wiosennym Annayake (w którym zresztą jako składnik nie występuje, ale wyraźnie ją tam wyczuwam). Nie są to jednak typowo konwaliowe perfumy, zawierają tylko drobny element tych kwiatków, uroczych skądinąd. No właśnie, jak to możliwe, że woń tak lubiana w naturze (każdej wiosny kupuję sobie bukiecik, i to niejeden), w perfumach tak zawodzi, jest tak potworna? Nieumiejętność odwzorowania perfekcji? Być może miejsce konwalii jest w ogrodzie, bo na mojej skórze błyskawicznie gasną, więdną, gniją.&lt;br /&gt;Kolejnym koszmarkiem jest jaśmin. Chyba żaden inny składnik nie potrafi być tak namolny i trupi jak ta delikatna gwiazdka. Przeraża mnie w Alienie i pewnie stu innych kompozycjach. Knebluje, osacza, śni się w koszmarach. Jednocześnie zachwyca chłodnym tchnieniem w jednej jedynej formie: Pure Poison Dior.&lt;br /&gt;Neroli to kolejny bohater tego odcinka. Dławiącą mocą dorównuje jaśminowi, jest niemożebnie mdły i oble słodki. Tu jednak mam spore powody by sądzić, że moja odraza spowodowana jest jego niską jakością w większości znanych mi perfum. A te spore powody nazywają się Fleur d'Oranger Serge Lutens i pachną wręcz niebiańsko. Jak to powiedział Sorbet:"Chodziłem z nosem po niebie i myślałem: Boże, co za piękny zapach". Dokładnie tak. Prawie czuję deszcz miękkich, otulających płatków sypiących się spod koron drzew, łagodnie kołysanych ciepłym wiatrem, całowanych złotymi promieniami słońca. Gdzie leży prawda? Czy to tylko mistrz oprawiania w ramy tak ładnie je potrafi upozować, czy może po prostu miał pod ręką wyjątkowo dobry ekstrakt?&lt;br /&gt;Fiołki - zawsze mi się wydawało, że po prostu muszę kochać te kwiaty w perfumach. Zdobyłam wszystkie znajdujące się w zasięgu fiołkowe zapachy - i nie podszedł mi żaden. Bardzo bolesna to była porażka, zważywszy na mój silnie emocjonalny stosunek do tych maleństw. A one niewdzięcznie drapią mnie w gardle - i już. Zero wdzięku.&lt;br /&gt;Irys. Jakkolwiek szlachetnie by się nie nazywał i jak bardzo bym sie nie starała - zastosowany w nadmiarze dusi pudrowością. A nadmiar niestety zaczyna się już przy bardzo niskich dawkach tej cennej rośliny. Na szczęście istnieją dawki akceptowale i mam nadzieję, że właśnie taką znajdę w Dzongkha.&lt;br /&gt;Przyprawy też potrafią nieźle dać popalić. Za dużo kardamonu i pieprzu powoduje u mnie zgagę. Szczypty - ekstazę.&lt;br /&gt;Chyba jedynym elementem perfumiarskim, którego nie lubię globalnie i w każdej ilości, jest szypr. Nie potrafię przypomnieć sobie szypru, który mogłabym nosić chociaż godzinę bez marszczenia nosa z niesmaku. Chyba że weźmiemy pod uwagę tak zwany modern chypre w osobie Narciso Rodriguez For Her, ale moim zdaniem to naginanie nazwy niczemu nie służy, Narciso jest piżmowy, szyprowy - wcale a wcale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konkluzja moich rozmyślań troszkę mnie zaskoczyła - okazuje się, że poza tym biednym szyprem nie ma niczego, co mogłoby całkowicie dyskwalifikować perfumy. No i poza nadmiarem. Może tu jest pies pogrzebany? Nawet ukochane kadzidło w zbyt dużej ilości molekuł na centymetr kwadratowy skóry potrafi śmierdzieć szmatą (casus Avignon), więc umiar w stosowaniu - także tych ryzykownych dla mnie - składowych jest podstawą udanej kompozycji i może stanowić o jej wyjątkowości. Odrobina brzydoty by podkreślić piękno? Czemu nie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116130026757380676?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116130026757380676/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116130026757380676' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116130026757380676'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116130026757380676'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/10/nielubiane.html' title='nielubiane?'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116107944195096871</id><published>2006-10-17T12:00:00.000+02:00</published><updated>2006-10-17T17:17:42.710+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Mechant Loup l'Artisan</title><content type='html'>No cóż, chciałabym, żeby tak pachniała moja niemyta lodówka, niestety rzeczywistość ma się do tego zapachu nijak, bo niemyta lodówka - powiedzmy to wprost - śmierdzi, a Zły wilk? Absolutnie nie. Nie czuję tu jednak też lasu (cedr, wetiwer? gdzie?), ten wilk raczej zakrada się do ludzkich siedzib, a może dobiera się do pełnego smakołyków koszyczka Czerwonego Kapturka? Czuję przypalone lekko orzechy, dużo pasiecznego miodu i odrobinę skudlonej, szarej sierści. Trochę dusi w gardle, to te kłaczki, od których kaszlał kot w butach. Podobnie pachnie też wyschnięta wiklina. Dodatkowo pojawia się coś jakby bardzo słodkie owoce, ale to pewnie lukrecja. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Swoją droga ten składnik tak silnie jest w moim umyśle połączony z anyżem (Lolita Lempicka gnie się w ukłonach), że przydałoby mi się powąchać sama roślinę, żeby umieć ją wyodrębniać na czysto. &lt;/span&gt;Około 3 godziny Mechant Loup robi się nieznośnym zwierzakiem, z powodu monotonnie toczącej się, mszystej słodkości. Potem nagle rozpływa się w szarości i znika, czyli trwałość niespecjalna.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116107944195096871?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116107944195096871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116107944195096871' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116107944195096871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116107944195096871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/10/mechant-loup-lartisan.html' title='Mechant Loup l&apos;Artisan'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116100726517356396</id><published>2006-10-16T15:54:00.000+02:00</published><updated>2007-01-14T01:09:55.849+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Comme des Garcons Avignon</title><content type='html'>To ostatni zapach z serii kadzidlanej CdG, którego nie znałam. Dziś w końcu przyleciał, zrosiłam się nim obficie, by czuć całą soba pełne spektrum - i gagatek nieźle miesza. W pierwszej chwili przerażająco wysoki, wyższy niż sklepienie największej gotyckiej katedry - kubatura jest naprawdę ogromna, gdzieś musi pomieścić te kadzidlane dymy i przepych ornatów. Potem dołącza metaliczna nuta, może to rozgrzana kadzielnica? I coś tajemniczo słodkiego, niepokojącego, niemal mdłego, więdnące, polne kwiaty przed ołtarzem? Czuję, że z Avignon trzeba postępować ostrożnie, skóra okadzona w nadmiarze po pół godzinie wypuszcza diabła, czyli zapach stęchlizny, mokrego, nie powieszonego prania, kadzidła zawilgłego, mruszejącego w ciemności. To samo dzieje się u mnie z Messe de Minuit, tyle że do tego potrzeba Mszy więcej, Avignon wierzga już po większej kropli. I do końca te perfumy właśnie tak balansują, między uroczystym i bardzo esencjonalnym kadzidłem uwięzionym pod kamiennymi łukami domu bożego, a rzuconą w ciemny, zimny kościelny kąt brudną i wilgotną ścierą do podłogi. Szkoda, bo zapowiadały się wyjątkowo, słyszałam, że są "larger than life", miałam nadzieję, że jednak w zupełnie inny sposób, że to kadzidło mnie omami, przytłoczy, ale będzie czyste i nieziemskie, a ono jest takie ludzkie, takie brudne... A ja nie będę przecież cierpieć inkwizytorskich katuszy dla tych pierwszych natchnionych i uniesionych 20 minut. W dodatku tortury mokrą szmatą są przerażająco trwałe - całość siedziała na mnie ponad 12 godzin, dziś rano była też wyraźna na rękawach bluzki.&lt;br /&gt;Pomyślałam jeszcze, że może to jakaś celowa alegoria wiary katolickiej? Początki były szlachetne i wzniosłe, a teraz kościół balansuje w zamknięciu schematów między dobrocią a podłością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nuty: rumianek, mech, kadzidło, wanilia, paczula, palisander, nasiona ambrette.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116100726517356396?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116100726517356396/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116100726517356396' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116100726517356396'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116100726517356396'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/10/avignon-cdg.html' title='Comme des Garcons Avignon'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-116092298218114388</id><published>2006-10-15T12:21:00.000+02:00</published><updated>2006-10-15T18:28:00.293+02:00</updated><title type='text'>jesień</title><content type='html'>Jak pachnie ta pora roku? W moim świecie nie ma jednej jesieni, nie ma więc też jednego zapachu, który by ją opisywał. Jesień ma kilka twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta pierwsza to moja ulubiona odsłona, czyli &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jesień złota&lt;/span&gt;. Zamglone słońce, żółtawe niebo, wysokie cirrusy, nietypowy dla nadmorskiej okolicy brak wiatru. Ziemia oddaje z siebie całe ciepło nagromadzone w ciągu lata, oddaje tak intensywnie, że na noc już jej nie starcza sił i rano jest całkiem zimno. Rosa na piasku, cienkie niteczki babiego lata na jeszcze opalonych rękach, nostalgia w sercu. A ten zapach to Dune.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga postać to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jesień zgniła i szara&lt;/span&gt;. Nadal nie ma wiatru, mgła jest gęsta, i mimo zapewnień meteorologów nie ustępuje, nawet kiedy minie południe. Czasem siąpi deszcz. Wysokie ciśnienie nie pozwala swobodnie unosić sie dymom z palonych liści, pełzną więc przy wilgotnej ziemi jak smutne węże. "Liście z drzew spadają masłem na dół" - każdy lot jest smutny jak łza, ciężki jakby to leciał kamień, a delikatny trzask lądowania jest nieuchronny jak śmierć. Z tą wszechogarniającą szarością i smutkiem kojarzy mi się stara, czarna Mania Armaniego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecia emanacja to jesień śmiała i zdecydowana, że tak powiem &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;jesień w pełnym uwiądzie&lt;/span&gt; - z siekącym, zimnym deszczem, huraganowym, przenikliwym wiatrem i rozpaczliwie krótkim dniem. Słońce jest już w strefie wspomnień, łyska od czasu do czasu perłowo-szarą kulą na krańcu świata, by po chwili utonąć w sinych odmętach chmur. Dymy gryzą w gardle, mieszając się z niemal mroźnym już powietrzem. Tak, jest ponuro i niebezpiecznie. Chłoń tę atmosferę, by pełniej cieszyć się życiem, kiedy słońce zawróci w stronę zwrotnika Raka. Stalowo-granatowy krążek NU świetnie ci w tym pomoże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnia forma jesieni to właścwie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;przedzimie&lt;/span&gt;. Dymy niemal zniknęły, ognisko spopielało, zamiast płomienia widać jego węgliste, wilgotne już serce. Świat się wyczyścił, życie śpi, nie ma żaru. Niebo rankiem jest sterylnie niebieskie. Skute cienką warstewką lodu liście chrupią pod ciężkimi buciorami nadchodzącej ze wschodu zimy. Pod korą drzew, głęboko w łyku soki niemal stoją, struchlałe, odrętwiałe wizją ścinającego je miecza mrozu. W strasznej ciszy, jak dźwięk kryształowego sopla niesie się Cerruti Image.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jeszcze &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;piąta twarz jesieni&lt;/span&gt;. Ale tego zapachu - zapachu zmian, przełamywania lodów, wielkich nadziei, szalonych wypraw, graniczących z pewnością przeczuć, magii ukrytej pod kołderką codzienności, nagłej miłości - jeszcze nie udało mi się odnaleźć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-116092298218114388?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/116092298218114388/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=116092298218114388' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116092298218114388'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/116092298218114388'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/10/jesie.html' title='jesień'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-115973257091914751</id><published>2006-10-01T14:21:00.000+02:00</published><updated>2007-02-25T22:43:05.940+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nieistniejące'/><title type='text'>propozycja dla CdG - Series 9: Space</title><content type='html'>Zainspirowana zapiskami Anousheh Ansari (&lt;a href="http://spaceblog.xprize.org/2006/09/22/the-trip-up/"&gt;http://spaceblog.xprize.org/2006/09/22/the-trip-up/&lt;/a&gt;) rozmyślałam, jak może pachnieć niebo, a ściśle mówiąc - szeroko pojęty kosmos. Wyszło mi coś w sam raz na serię dla Comme des Garcons :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Geocentric (albo Inner Space)&lt;/span&gt; - natchnione średniowieczną, katolicką wizją świata jako globu zawieszonego w środku kryształowej sfery, w której umieszczone na niewidocznych obręczach krążą słońce i planety, a mroki nocy rozświetlają umieszczone na sklepieniu gwiazdy. Zapach wody (w końcu to sam środek epoki Ryb), do tego przestrzenne, jasne kadzidło, czysta ambra, a jako kontapunkt żelazisty zapach krwi spływającej po mieczach krzyżowców, kurz zarastającej trawą, imperialnej rzymskiej drogi, ździebełko organiki z miejskiego rynsztoka. Kusi mnie też nuta rozkładu, ropiejących ran, śmierci na syfilis (zwłaszcza wraz z towarzyszącymi jej zmianami w mózgu), ale to chyba by było zbyt odważne.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;19th Century Heliocentric (albo Eter) &lt;/span&gt;- od kilku wieków już wiadomo, że nie jesteśmy pępkiem wszechświata, a odkrycia Maxwella implikują zdaniem wielu naukowców konieczność istnienia we wszechświecie ośrodka, w którym mogą przemieszczać się fale. Dziewiętnastowieczny kosmos pachnie więc eterem, tym dietylowym (mimo, że nie ma on nic wspólnego z postulowanym kosmicznym, z którego niewielki tu byłby pożytek, miał być bowiem zupełnie bezwonny) - a zatem narkotycznie, upajająco i odpężająco, niekoniecznie eterycznie. Dla przełamania dodałabym trochę nut rodem z maszyny parowej: węgiel, para (coś jak żelazko), spalenizna; i może jeszcze trochę zjonizowanego powietrza na część fal elektromagnetycznych?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Solar System&lt;/span&gt; - czyli mniej więcej to, co wiemy w tej chwili o naszym miejscu pobytu. Byłby to zapach bliski nagrzanemu słońcem, pustemu kamieniołomowi. Z dzieciństwa pamiętam poszukiwanie krzemieni i rozbijanie ich i innych kamieni. I ten zapach, ciepło, siarka, sól, ziemia. Dodatkowo trochę propanu-butanu, szypta benzyny, i może właśnie tu należałoby wrzucić te przypalone ciasteczka migdałowe? Chciałabym, aby na początku SolSys buchał gorącymi nutami, i stopniowo się wychładzał, aż do czystego wyobrażenia wodoru pod koniec... ale ta nuta kamieniołomu (niewątpliwie obecna w pasie asteroid i Kuipera) byłaby ciągle obecna.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Milky Way&lt;/span&gt; - ta nazwa mówi sama za siebie. Musiałby być od początku słodki, rozbuchany, pełen światła i ciepła, rozwichrzony na brzegach, z ultraciężkim jądrem i długim, mlecznym ogonem. Na jego peryferiach widzę delikatne akcenty paczuli, irysa i wodorostów. Wszak gdzies tam musi być jakieś życie...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Deep Space Nine&lt;/span&gt; - najgłębsza otchłań. Miliony lat świetlnych pustki, bliskość zera absolutnego, supernowe, czarne dziury, obce cywilizacje bez szans na spotkanie się. Tak pachnie teleportacja na USS Enterprise. Te perfumy mogliby stworzyć BORG dla kapitana Picarda. Zapach bogaty, chaotyczny, wciągający, kontrastowy, niezrozumiały, straszny. Czerń (kadzidło, węgiel drzewny, czarne kwiaty, pieprz), biel (cukier-puder, sól, pranie na wietrze) i przesunięcie ku czerwieni (papryka i czerwone wino). A na koniec, na przekór smutnej entropii marzy mi sie baza o zapachu małego dziecka :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-115973257091914751?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/115973257091914751/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=115973257091914751' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115973257091914751'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115973257091914751'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/10/propozycja-dla-cdg-series-9-space.html' title='propozycja dla CdG - Series 9: Space'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-115945285896903465</id><published>2006-09-28T15:58:00.000+02:00</published><updated>2006-09-30T11:05:46.950+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Serge Lutens Chergui</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal"&gt;  &lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Nuty: miód, piżmo, skóra, kadzidło, liście tytoniu, cukier trzcinowy, ambra, irys, róża, drzewo sandałowe. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Chergui &lt;/span&gt;znaczy wschodni. To nazwa wiatru znad pustyni, burzącego krew i myśli mieszkańcom Maghrebu trudną, letnią porą. Nazwa jak najbardziej zasłużona.&lt;br /&gt;Słońce stoi w zenicie, a on dmie bezlitośnie, niosąc rokrocznie opowieści znad rozgrzanych krain. W swojej wędrówce nad piaskami mija także oazy życia, spijając z nich soki. Jego tchnienie zawiera więc wszystkie cztery pierwiastki. Chergui to żar naszej płomiennej gwiazdy. To dymy ognisk wzbijających się zimnymi nocami w otchłanne, nocne niebo. To usypiający, morderczy szmer odwiecznych piasków. To krople drogocennej wody wyssane z bohaterskich, wczepionych we wrogą ziemię, bezimiennych roślin.&lt;br /&gt;Kiedy poznawałam Chergui, przestraszyła mnie jego początkowa, wilgotna, owocowa i kwiatowa przestrzeń, której się zupełnie nie spodziewałam. Po chwili zrozumiałam, że jest to tylko konieczne żniwo jego przelotu nad oazą. W ognistych podmuchach wilgotne owoce prędko zamieniają się w suszone, kandyzowane słodkości, a mięsiste płatki kwiatów kurczą się i osypują z delikatnym szelestem. Pozostaje suche powietrze nad wydmą (skojarzenie z Dune nie jest przypadkowe), szalone wycie między zmartwiałymi łodygami, które w poszukiwaniu wody zapuściły swe odnóża tak głęboko, że niewiele się już różnią od kamieni. W tym smutnym krajobrazie, gdzieś z cienia dobiega smakowity dym nargila. To alchemik, jak co roku snuje opowieść o powtarzalności pór roku, o przemijaniu życia, oswajaniu śmierci. Opowiada, że ten z pozoru nieprzyjazny świat kryje w sobie olbrzymie możliwości, bogactwo ludzkich historii, mnogość barw i dźwięków.&lt;br /&gt;Niektórzy zarzucają Chergui, że jest za słodki, syropowaty. Brzmi to dla mnie jak bluźnierstwo. On nie mógłby być nie-słodki, zaprzeczyłby wtedy swemu wschodniemu pochodzeniu. Jest więc słodki, ale do ostatniego tchnienia zachowuje niezwykłą, przeszywającą trzewia nutę, świdrującą jak spojrzenie starego, mądrego człowieka, kontrapunkt dla łagodności. To patrzy Alchemik, znawca świata, nowe i nieoklepane oblicze Orientu.&lt;/p&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Chergui jest częścią linii ekskluzywnej Les Salons du Palais Royal Shiseido, aczkolwiek był dostępny w wersji eksportowej jako seria limitowana na przełomie poprzedniego i tego roku.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-115945285896903465?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/115945285896903465/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=115945285896903465' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115945285896903465'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115945285896903465'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/09/serge-lutens-chergui.html' title='Serge Lutens Chergui'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-115678332758253914</id><published>2006-08-28T18:28:00.000+02:00</published><updated>2006-08-28T18:53:24.783+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ewolucja'/><title type='text'>kolekcja - stan na koniec sierpnia</title><content type='html'>i znowu zaskoczenie, że nic nie ubyło, a raczej przybyło. jak to możliwe, przecież ciągle coś sprzedaję na allegro!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;table str="" style="border-collapse: collapse; width: 297pt;" border="0" cellpadding="0" cellspacing="0" width="396"&gt;&lt;col style="width: 95pt;" width="127"&gt;  &lt;col style="width: 129pt;" width="172"&gt;  &lt;col style="width: 73pt;" width="97"&gt;  &lt;tbody&gt;&lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt; width: 95pt;" height="17" width="127"&gt;Alexander McQueen&lt;/td&gt;   &lt;td style="width: 129pt;" width="172"&gt;Kingdom&lt;/td&gt;   &lt;td style="width: 73pt;" num="" align="right" width="97"&gt;10&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Bvlgari&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Eau Parfumee au The Blanc&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;40&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Cacharel&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Anais Anais&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Calvin Klein&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Escape&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;15&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Calvin Klein&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Truth Lush&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Carolina Herrera&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Carolina&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Caron&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Aimez-moi&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Carven&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Ma Griffe&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Celine&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Oriental Summer&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Cerruti&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Image&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;75&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Chanel&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Allure Sensuelle&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Christian Dior&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Addict&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Christian Dior&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Addict eau Fraiche&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Christian Dior&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Dune&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Christian Dior&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Eau de Dolce Vita&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Christian Dior&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Hypnotic Poison&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Christian Dior&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Pure Poison&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Christian Dior&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Tendre Poison&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Costume National&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Scent&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Costume National&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Scent Intense&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Costume National&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Scent Sheer&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Davidoff&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Goodlife&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Dyptique&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Philosykos&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Donna Karan&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Cashmere Mist&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Elizabeth Arden&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;5th Avenue&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;15&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Escada&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Collection&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Escada&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Margaretha Ley&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Escada&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Que Viva&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Estee Lauder&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Youth Dew&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;28&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Giorgio Armani&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Mania&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Giorgio Armani&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Mania&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Givenchy&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Eau Torride&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Givenchy&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Organza&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Givenchy&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Organza Indecence&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Gucci&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Envy&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Guerlain&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Anisia Bella&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;125&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Guerlain&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;L'Heure Bleue&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Guerlain&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Mahora&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;75&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Guerlain&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Pamplelune&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;75&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Guerlain&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Shalimar&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;75&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Guerlain&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Winter Delice&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;125&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Helmut Lang&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;EdP&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Hermes&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;24, Faubourg&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Hermes&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Caleche Eau Delicate&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Issey Miyake&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Le Feu&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;75&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Jil Sander&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Sensations&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;40&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Kenzo&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Jungle Elephant&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Kenzo&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Jungle Tigre&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Kenzo&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Jungle Tigre&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Kenzo&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Le Monde Est Beau&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Kenzo&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;L'eau par Kenzo&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Kenzo&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;L'eau par Kenzo męskie&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Lanvin&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Oxygene&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Mont Blanc&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Presence d'une Femme&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;10&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Montana&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Just Me&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Nina Ricci&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Belle de Minuit&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Nina Ricci&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Cherry Fantasy&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Oscar de la Renta&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Intrusion&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;25&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Pascal Morabito&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Miss Morabito&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Pollena Eva&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Eva&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Prada&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Prada&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Serge Lutens&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Ambre Sultan&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Serge Lutens&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Chergui&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Shiseido&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Feminite du Bois&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Shiseido&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Zen&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Shiseido&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Basala&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Thierry Mugler&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Amen&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Vanderbilt&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Gloria Vanderbilt&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Victor&amp;Rolf&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Flowerbomb&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Victorias Secret&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Very Sexy for Him&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Yohji Yamamoto&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Yohji Yamamoto&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;75&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;Yohji Yamamoto&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Yohji Homme&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;YSL&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Nu&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;   &lt;td style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;YSL&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Opium Fleur de Shanghai&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt; &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;74 razem, pocieszam się, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;aż 4&lt;/span&gt; mojego męża... taa...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podsumowałam pojemności - wychodzi na to, że trzymam po szafkach ponad 4 litry płynów w małych buteleczkach. to już niemal alkoholizm.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-115678332758253914?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/115678332758253914/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=115678332758253914' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115678332758253914'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115678332758253914'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/08/kolekcja-stan-na-koniec-sierpnia.html' title='kolekcja - stan na koniec sierpnia'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-115530669404052316</id><published>2006-08-11T16:18:00.000+02:00</published><updated>2006-08-11T16:31:34.076+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Bigarade Concentree - Editions de Parfums Frederic Malle</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://shop.lessenteurs.com/images/prod_thu_2041.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://shop.lessenteurs.com/images/prod_thu_2041.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Niezwykle orzeźwiajacy, musująco-cytrusowy, a przy tym bogaty, siłą grejpfruta przypomina mi Pamplelunę. Chociaż grejpfruta wcale nie ma - no oczywiście, to gorzka pomarańcza, bergamotka z połączeniu z cedrem! I to ten cedr jest niesamowity. Wali w nos z siłą boksera, jest nieprzejrzysty i cięzki! Charakterny, zadziorny, nie można go nazwać świeżakiem. Jest aż gęsty od tego cedru. A potem przyjemnie osiada na skórze, jak oswojony sokół, strosząc pióra pieprzem, po czym wygładzając je dziobem róży i siana. Coś powoduje, że jest smaczny i zawiesisty jak środek chleba.&lt;br /&gt;Gęsty, nasycony cytrus - ewenement.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-115530669404052316?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/115530669404052316/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=115530669404052316' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115530669404052316'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115530669404052316'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/08/bigarade-concentree-editions-de.html' title='Bigarade Concentree - Editions de Parfums Frederic Malle'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-115530573337942625</id><published>2006-08-11T16:06:00.000+02:00</published><updated>2006-08-11T16:17:21.393+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Idole de Lubin</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.luckyscent.com/images/products/31200.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://www.luckyscent.com/images/products/31200.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Idole de Lubin - bardzo jednostajnie na mnie pachnie, właściwie czuję tylko rum, nie ma szafranu, ani skórki pomarańczy ani pieprzu... gdzieś giną te wszystkie składniki. Po godzinie niestety bez zmian - rum, rum, lody malaga. W sumie bardzo przyjemnie. ale w porównaniu z ostatnio poznanymi niszowcami wypada nieprzyzwoicie blado tą swoją jednowymiarowością. Po dwóch godzinach zapach wysechł i osiadł, jest bardzo dymny i drzewny, kruche słoje drewna, wytrawny i surowy. Pod koniec znów czuję rodzynki w rumie, bardzo długo - niestety przypomina mi też znany zapach kioskowy Whisky. Szkoda, bo wiele się spodziewałam po tej kompozycji, moim zdaniem jest bez polotu i zdecydowanie przereklamowana w niektórych snobistycznych kręgach.&lt;br /&gt;Ale butla arcydzieło!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Zdjęcie pochodzi z serwisu www.luckyscent.com&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-115530573337942625?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/115530573337942625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=115530573337942625' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115530573337942625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115530573337942625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/08/idole-de-lubin.html' title='Idole de Lubin'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-115167137396237548</id><published>2006-06-30T14:42:00.000+02:00</published><updated>2006-06-30T18:43:22.090+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Premier Figuier L'Artisan</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.neimanmarcus.com/products/mt/NMC00YM_mt.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://www.neimanmarcus.com/products/mt/NMC00YM_mt.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Premier Figuier L'Artisan.&lt;br /&gt;Nuty-&lt;br /&gt;głowa: liście figowe, kwiat janowca;&lt;br /&gt;serce: mleczko migdałowe, figi, drzewo sandałowe;&lt;br /&gt;baza: mleczko kokosowe, suszone owoce, pinia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Super! cos kompletnie innego...&lt;br /&gt;prące do góry uderzenie zieleni, takiej roztartej i parujacej w upale. jednoczesnie zapach jest miekki, jak umoszczony na legowisku z kokosowych białych poduszeczek perski kot. a nad tym wszystkim gęsta, zawiesista mgiełka nieco osłodzonej po bardzo swieżym otwarciu zieloności, parującej, jest tu wilgotność ziemi wyganiana ostrym słońcem, najbardziej wyczuwalna tuż przy skórze (zapach z szyi to głównie mleczko kokosowe i migdałowe). w tej mgiełce, którą odczuwam jako drugi poziom zapachu, jest coś bardzo jasnego i odświeżającego, jakby mięta? a może to jakiś sosnowy sok. jednocześnie czuję w niej grubość, gąbczastość skórki owocu, bardzo zmysłowe, aksamitne wrażenie.&lt;br /&gt;zapach czarujący, hipnotyzujący, lekko senny i kompletnie do niczego nie podobny. niebywale trwały.&lt;br /&gt;zdjęcie pochodzi z serwisu www.neimanmarcus.com&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-115167137396237548?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/115167137396237548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=115167137396237548' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115167137396237548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115167137396237548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/06/premier-figuier-lartisan.html' title='Premier Figuier L&apos;Artisan'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-115074834787929103</id><published>2006-06-19T22:15:00.000+02:00</published><updated>2006-06-20T22:56:40.683+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Annick Goutal Eau du Fier</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.annickgoutal.nl/img/eaudufier.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://www.annickgoutal.nl/img/eaudufier.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nuty: chińska, czarna herbata (w typie Lapsang Souchong), gożdziki, wędzona kora brzozy, gorzka pomarańcza, osmantus, kwiat solny (?).&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;Eau de Fier... skojarzenie jest błyskawiczne i jednoznaczne - pachnie jak zaplecza domów rybaków w Sopocie. Smołowane łodzie, cieżkie, stalowe liny na których przejmująco gra wiatr, stare sieci rozwieszone między palikami jak prace zmęczonego pająka, kryte papą dachy niskich, zakopconych domków, zapadających się w mokry piasek wśród rozpaczliwych pisków mew. Przeżarte solą deski, no i przede wszystkim stół ze wszelkiej maści wędzonymi rybami - od różowych dzwonków łososia po stalowo-czarne brzuchy obłych węgorzy. Ktoś niewidoczny przeciął już cytrynę, jej sokiem będzie chciał ożywić białe mięso. Gorzki smak dymu na pograniczu języka i gardła, ulatująca słodycz napromieniowanej słońcem wydmy, na której już kolejny sezon nieśmiało próbuje urosnąć sosna, trochę dalej na brzegu martwy ptak współczująco lizany falami. Smutny, nostalgiczny zapach znoju, uciekającego w skłębione niebo ciepła, tęsknoty i rozpaczy.&lt;br /&gt;Pod tym wszystkim, głęboko - ożywcza i gorąca czarna herbata, skarb zmęczonych ludzi. Taka iskra ukojenia na zakończenie dnia.&lt;br /&gt;Zapachy kojarzące mi się z morzem wydają mi się jakoś przeklęte, wypełnione po brzegi nienajweselszym, w najlepszym razie nieznanym przeznaczeniem. To samo jest z Nevegarem, podobnie - choć nie aż tak szaro - z Dune. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-115074834787929103?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/115074834787929103/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=115074834787929103' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115074834787929103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115074834787929103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/06/annick-goutal-eau-du-fier.html' title='Annick Goutal Eau du Fier'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-115055944009065416</id><published>2006-06-17T17:44:00.000+02:00</published><updated>2006-06-20T22:57:50.826+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Iris Silver Mist Serge Lutens</title><content type='html'>Nuty: &lt;span style="color: rgb(192, 192, 192);font-family:Verdana;font-size:100%;"  &gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;kłącze irysa , cedr, sandałowiec, kadzidło, biała ambra, piżmo, chińska żywica balsamiczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W otwarciu ziemisty, prawie że marchwiowy, korzonkowy w sensie czegoś rosnącego głęboko w glebie i ciemności - tyle już napisano o irysie i jego przedziwnym zapachu - ale tu jest absolutnie wyjątkowy, Hiris Hermesa wydaje się przy nim taki malutki...&lt;br /&gt;Potem na pierwszy plan wybija się coraz kwaśniejsza marchew, z charakterystyczną dla niej nutą goryczy - stare warzywa korzeniowe mają w sobie dużo tej woni. Ktoś trafnie porównał tę woń do zapachu rzepy. Te dziwne nuty dość szybko się ulatniają, zapach wybrzmiewa bardzo spokojnie i łagodnie, nie czuję też piżma ani kadzidła, tylko delikatniutki, słodki powiew ambry. Kolejny do kolekcji: "móc wąchać ale broń boże nie pachnieć" :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-115055944009065416?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/115055944009065416/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=115055944009065416' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115055944009065416'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115055944009065416'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/06/iris-silver-mist-serge-lutens.html' title='Iris Silver Mist Serge Lutens'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-115055796772692485</id><published>2006-06-17T17:14:00.000+02:00</published><updated>2006-06-20T22:59:22.306+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Cuir Mauresque Serge Lutens</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://freespace.virgin.net/lovely.perfume/Exclusif.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://freespace.virgin.net/lovely.perfume/Exclusif.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nuty: &lt;span style="color: rgb(192, 192, 192);font-family:Verdana;font-size:85%;"  &gt;&lt;span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal; color: rgb(0, 0, 0);font-family:georgia;" &gt;ambra, mirra, palony styrak, kadzidło, cynamon, drzewo aloesowe, cedr, cywet, gałka muszkatołowa, gożdziki (przyprawa), kminek, piżmo, skórka mandarynki, kwiat pomarańczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;Od początku lekko mdławy i duszny, słodki ale nie cukierkowy orientalny zapach, z delikatną ale bardzo odświeżającą, prześwitującą spod spodu owocową nutą, która niestety szybko zanika. Potem jest już tylko myyyydło i trochę piżma, ale mydło przede wszystkim. To taki charakterystyczny zapach mdłej, może nawet przypalonej skóry, którego tak nie trawię, coś jakby kiepsko zaznaczone piżmo i heliotrop, duszne i mulące. Może to kwiat pomarańczy pomieszany z paloną żywicą? Skład wydaje się piękny, niestety zapach - przynajmniej z wosku - rozczarowuje. Wcale nie czuję cynamonu ani kadzidła, które mogłyby go ożywić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-115055796772692485?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/115055796772692485/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=115055796772692485' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115055796772692485'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/115055796772692485'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/06/cuir-mauresque-serge-lutens.html' title='Cuir Mauresque Serge Lutens'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-114909861786843085</id><published>2006-05-31T19:59:00.000+02:00</published><updated>2006-05-31T20:03:37.886+02:00</updated><title type='text'>nowinki na prowincji</title><content type='html'>&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;span style="font-family: georgia,times new roman,times,serif;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;1. AA Goselina. gdybym nie nastawiła się na brak rewelacji to powiedziałabym, że porażka. porzeczek nie czuć prawie wcale, są takie rozmemłane. do tego róża, której nie trawię. paskudny, mdły zapach.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;span style="font-family: georgia;"&gt;2. AA Tutti Kiwi - no, to trochę lepsze. bardzo kwaśne na początku, bardzo zielone później - kiwi i dużo cytrusów. jednakże bardzo też ulotne, i za mało tych małych, skrzypiących między zębami pesteczek, które mogłyby dodać całości miłego zadziora. ciekawe, mleczno-ostre wykończenie, trochę jak LB, ale mgiełka zaledwie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;span style="font-family: georgia;"&gt;3. V d'ete Valentino - nigdy chyba nie znajdę fiołka, który mi się spodoba (trussardi jeans jest najbliżej). tutaj ten piękny kwiatuszek połączono z jakimś cytrusem tak skutecznie, że wyszła z tego z lekka sfermentowana kupa. nie mogłam wprost uwierzyć. po godzinie ta hybryda znika, zapach jest dość nijaki... i trwałość skandaliczna, po dwóch godzinach nie ma już prawie nic poza bliżej nieokreśloną, kwiatową świeżością!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;span style="font-family: georgia;"&gt;4. Summer Mania Armani. no to mamy hicior. w Douglasie ostał się tylko wypsikany do połowy tester, wszystkie 8 flakonów jakie mieli zeszło na pniu. zapach poprawny, przyjemny, i kompletnie nie zapadający w pamięć. rzeczywiście daje się zauważyć podobieństwo do woni kremu Nivea. przeźroczysty, lekki, nieinwazyjny, absolutnie nie polecam :D&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: georgia;"&gt;zastanawiam się, co poza reklamą skłania panią x do wyboru właśnie na przykład manii a nie v d'ete. różnica jest taka jak między herbatą z krzaczka 1 a herbatą z krzaczka 2 rosnącego tuż obok.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-114909861786843085?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/114909861786843085/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=114909861786843085' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/114909861786843085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/114909861786843085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/05/nowinki-na-prowincji.html' title='nowinki na prowincji'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-114892521493813303</id><published>2006-05-29T19:51:00.000+02:00</published><updated>2006-05-29T19:55:51.266+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ewolucja'/><title type='text'>kolekcja - stan na koniec maja</title><content type='html'>&lt;table str="" style="border-collapse: collapse; width: 345pt;" border="0" cellpadding="0" cellspacing="0" width="460"&gt;&lt;col style="width: 48pt;" width="64"&gt;  &lt;col style="width: 95pt;" width="127"&gt;  &lt;col style="width: 129pt;" width="172"&gt;  &lt;col style="width: 73pt;" width="97"&gt;  &lt;tbody&gt;&lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td style="width: 95pt;" width="127"&gt;Alexander McQueen&lt;/td&gt;   &lt;td style="width: 129pt;" width="172"&gt;Kingdom&lt;/td&gt;   &lt;td style="width: 73pt;" num="" align="right" width="97"&gt;10&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Bvlgari&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Eau Parfumee au The Blanc&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;40&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Bvlgari&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Eau Parfumee Extreme&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Cacharel&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Anais Anais&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Calvin Klein&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Escape&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;15&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Calvin Klein&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Obsession&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Carolina Herrera&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Carolina&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Carven&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Ma Griffe&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Celine&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Oriental Summer&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Cerruti&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Image&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;75&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Christian Dior&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Addict&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Christian Dior&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Dune&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Christian Dior&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Eau de Dolce Vita&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Christian Dior&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Hypnotic Poison&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Christian Dior&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;J'adore&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Christian Dior&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Tendre Poison&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Costume National&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Scent&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Costume National&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Scent Intense&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Davidoff&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Goodlife&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Donna Karan&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Cashmere Mist&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Elizabeth Arden&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;5th Avenue&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;15&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Ellen Tracy&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Ellen Tracy&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Escada&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Margaretha Ley&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Escada&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Que Viva&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Estee Lauder&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Youth Dew&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;28&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Giorgio Armani&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Mania&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Giorgio Armani&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Mania&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Givenchy&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Eau Torride&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Givenchy&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Organza&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Givenchy&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Organza Indecence&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Gucci&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Eau de Parfum&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Gucci&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Envy&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Guerlain&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Anisia Bella&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;125&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Guerlain&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;L'Heure Bleue&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Guerlain&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Mahora&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;75&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Guerlain&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Pamplelune&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;75&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Guerlain&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Shalimar&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;75&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Guerlain&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Winter Delice&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;125&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Helmut Lang&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;EdP&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Hermes&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;24, Faubourg&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Hermes&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Caleche Eau Delicate&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Issey Miyake&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Le Feu&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;75&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Jesus del Pozo&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Helloween&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Jil Sander&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Sensations&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;40&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Kenzo&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Jungle Elephant&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Kenzo&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Jungle Tigre&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Kenzo&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Jungle Tigre&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Kenzo&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Le Monde Est Beau&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Kenzo&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;L'eau par Kenzo&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Lalique&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Flora Bella&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Lanvin&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Oxygene&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Mont Blanc&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Presence d'une Femme&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;10&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Montana&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Just Me&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Nina Ricci&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Belle de Minuit&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Nina Ricci&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Cherry Fantasy&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Orlane&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;B21&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Oscar de la Renta&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Intrusion&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;25&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Pollena Eva&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Eva&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Sarah Jessica Parker&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Lovely&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Serge Lutens&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Ambre Sultan&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Shiseido&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Feminite du Bois&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Shiseido&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Zen&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Thierry Mugler&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Angel Innocent&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;25&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Vanderbilt&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Gloria Vanderbilt&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;30&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Victor&amp;Rolf&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Flowerbomb&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;Yohyi Yamamoto&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Yohyi Yamamoto&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;75&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;YSL&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Nu&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;50&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt;  &lt;tr style="height: 12.75pt;" height="17"&gt;      &lt;td&gt;YSL&lt;/td&gt;   &lt;td&gt;Opium Fleur de Shanghai&lt;/td&gt;   &lt;td num="" align="right"&gt;100&lt;/td&gt;  &lt;/tr&gt; &lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;ku mojemu zdziwieniu flakonow wcale nie jest mniej, choc dam glowe, ze sporo sprzedalam i wieloma sie wymienilam. coz, ludzie uzaleznieni czesto sie ludza :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-114892521493813303?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/114892521493813303/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=114892521493813303' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/114892521493813303'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/114892521493813303'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/05/kolekcja-stan-na-koniec-maja.html' title='kolekcja - stan na koniec maja'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-114850557840398345</id><published>2006-05-24T23:06:00.000+02:00</published><updated>2006-05-24T23:19:38.413+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Scent Gloss - niegodny swego imienia</title><content type='html'>Zastanawia mnie, co skłania człowieka, który tworzy i wypuszcza na rynek takie arcydzieła jak trójka Scentów (klasyczny, Intense i Sheer) do wyprodukowania tego czegoś, czym jest Scent Gloss. Miałam próbkę tegoz i dzielnie postanowiłam ją zmóc. na raz się nie dało, dwa razy również okazały się niewystarczające, dziś był ten trzeci i postanowiłam skońćzyć z tym raz na zawsze - psików było koło 10, ale myślałam, że takie lekkie pachnidło krzywdy mi nie zrobi nawet w takiej ilości. No i myliłam się... najlepsze skojarzenia jakie miałam to te związane z jakimiś marnymi wodami z drogerii za 10 złotych - z tym że te potrafią przynajmniej pachnieć zdecydowanie, a to było nie dość że mdłe i nijakie, to jeszcze takie kompletnie pozbawione charakteru... i niepodobne do rodziny, kompletnie! czuję w tym tylko rozwodnioną, rozmydloną różę na różu, nic więcej! Paskudztwo niewypowiedziane, i tak psujące cały image Scentów, że autentycznie płakać się chce. A jednak ktoś to kupuje, i pewnie nawet komuś się podoba. Różowy kolor? Zerowa inwazyjność i nikłe odróżnianie się od tła? Tylko po co w takim razie w ogóle są perfumy?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-114850557840398345?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/114850557840398345/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=114850557840398345' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/114850557840398345'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/114850557840398345'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/05/scent-gloss-niegodny-swego-imienia.html' title='Scent Gloss - niegodny swego imienia'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-114805523559454083</id><published>2006-05-19T18:11:00.000+02:00</published><updated>2006-05-19T18:13:55.606+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>limitowanki Opium - Fleur de Shanghai i Fleur Imperiale</title><content type='html'>Oba bardzo do siebie zbliżone, oczywiście przypominają równiez klasyka. długo wahałam się, którą wersję kupić, zdecydowałam się na Shanghai i nie żałuję - jest bliższy oryginałowi, bardziej korzenny, wyrazistszy i bardziej esencjonalny niż Fleur Imperiale. niemniej uważam, że ten ostatni to doskonała propozycja na lato, zachowująca niesamowitą magnetyczność Opium, a jednocześnie bardziej niż FdS kwiatowa, miękka i świeża, może też odrobinę bardziej pudrowa. naprawdę może się podobać! trwałość obu - porównywalna, czyli bardzo dobra, mam je od rana na nadgarstkach w ilościach minimalnych (około 1 psik), przetrwały już prace kuchenne, ogrodowe, jak również zmianę ubrania - i nadal świetnie je wyczuwam, włącznie z niuansami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-114805523559454083?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/114805523559454083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=114805523559454083' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/114805523559454083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/114805523559454083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/05/limitowanki-opium-fleur-de-shanghai-i.html' title='limitowanki Opium - Fleur de Shanghai i Fleur Imperiale'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-114608712057826285</id><published>2006-04-26T23:22:00.000+02:00</published><updated>2006-04-26T23:32:00.610+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Allure Sensuelle Chanel</title><content type='html'>dziś zrobiłam trzecie podejście i utwierdzam się w przekonaniu, że wreszcie Chanel zrobił coś dla mnie - świetny, piękny, elegancki zapach, stonowany, nie za słodki, nie za ostry, powiedziałabym, że idealny prezent dla kogoś, kogo nie znamy (oczywiście umownie, bo wiadomo, że tak się nie powinno robić). lezy na mnie długo i spokojnie, delikatnie emanując i wibrując. wyczuwam go lekko,&lt;br /&gt;leciusieńko, być może to kolejna argument za tym, że do siebie pasujemy. duża niespodzianka, tym milsza, że klasyka nie cierpię.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-114608712057826285?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='related' href='http://www.wwd.com/content/articles/050605_5.jpg' title='Allure Sensuelle Chanel'/><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/114608712057826285/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=114608712057826285' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/114608712057826285'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/114608712057826285'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/04/allure-sensuelle-chanel.html' title='Allure Sensuelle Chanel'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-114019936920753085</id><published>2006-02-17T19:01:00.000+01:00</published><updated>2006-02-17T19:02:49.206+01:00</updated><title type='text'>update</title><content type='html'>Pozwoliłam sobie na zaktualizowanie mojej listy - coś mi przybyło a i okazało się, że o czymś oczywiście zapomniałam - skutek trzymania zapachów w 4 różnych lokalizacjach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-114019936920753085?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/114019936920753085/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=114019936920753085' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/114019936920753085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/114019936920753085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/02/update.html' title='update'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-113917109977539763</id><published>2006-02-05T19:30:00.000+01:00</published><updated>2006-04-26T23:39:50.436+02:00</updated><title type='text'>Czyżby powrót do życia?</title><content type='html'>Dziś byłam w stanie w końcu zinwentaryzować moją kolekcję. I od paru zapachów nawet mnie nie odrzuciło! Oto rezultat:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;ol style="margin-top: 0cm;" start="1" type="1"&gt; &lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;Alexander      McQueen&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;Kingdom&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;10&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="DE"&gt;Bvlgari&lt;span style=""&gt;             &lt;/span&gt;Eau Parfumee au The Vert&lt;span style=""&gt;       &lt;/span&gt;40&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="DE"&gt;Bvlgari&lt;span style=""&gt;             &lt;/span&gt;Eau Parfumee au The Blanc&lt;span style=""&gt;     &lt;/span&gt;40&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="DE"&gt;Bvlgari&lt;span style=""&gt;             &lt;/span&gt;Eau Parfumee Extreme&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;30&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Bvlgari&lt;span style=""&gt;             &lt;/span&gt;Eau Fraiche&lt;span style=""&gt;                 &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;40&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Cacharel&lt;span style=""&gt;                      &lt;/span&gt;Anais Anais&lt;span style=""&gt;                 &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;30&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Calvin Klein&lt;span style=""&gt;                 &lt;/span&gt;Escape&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                   &lt;/span&gt;15&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Calvin Klein&lt;span style=""&gt;                 &lt;/span&gt;Obsession&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Carolina Herrera&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;Carolina&lt;span style=""&gt;           &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Carven&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;Ma      Griffe&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;30&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Celine&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;Oriental      Summer&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Cerruti&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;Image&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                   &lt;/span&gt;75&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Christian Dior&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;J'adore&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Christian Dior&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Eau      de Dolce Vita&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;100&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Christian Dior&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Tendre      Poison&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;30&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Christian Dior&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Hypnotic      Poison&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Christian Dior&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Addict&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                   &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Christian Dior&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Dune&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                   &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Costume National&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;Scent&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                   &lt;/span&gt;100&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Costume National&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;Scent Intense&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;100&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Davidoff Goodlife 30&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Donna Karan&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Cashmere Mist&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Elizabeth Arden&lt;span style=""&gt;           &lt;/span&gt;5th Avenue&lt;span style=""&gt;      &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;15&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Ellen Tracy&lt;span style=""&gt;      &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Ellen      Tracy&lt;span style=""&gt;                  &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Escada&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;Que      Viva&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;30&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Escada&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;Margaretha      Ley&lt;span style=""&gt;           &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;30&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Estee Lauder&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Youth      Dew&lt;span style=""&gt;      &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;28&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Giorgio Armani&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Mania&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                   &lt;/span&gt;100&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Giorgio Armani&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Mania&lt;span style=""&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                   &lt;/span&gt;100      eau tonique&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Givenchy&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Eau      Torride&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;100&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Givenchy&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Organza&lt;span style=""&gt;           &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;30&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Givenchy&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Organza      Indecence&lt;span style=""&gt;      &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;100&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Gucci&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;Eau      de Parfum&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;30&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Gucci&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;Envy&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                   &lt;/span&gt;30&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Guerlain&lt;span style=""&gt;           &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Anisia      Bella&lt;span style=""&gt;      &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;125&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Guerlain&lt;span style=""&gt;           &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Pamplelune&lt;span style=""&gt;      &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;75&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Guerlain&lt;span style=""&gt;           &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Winter      Delice&lt;span style=""&gt;               &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;125&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Guerlain&lt;span style=""&gt;           &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Mahora&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;75&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Guerlain&lt;span style=""&gt;           &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Shalimar&lt;span style=""&gt;           &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;75&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;Sarah Jessica Parker Lovely 30&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Helmut Lang&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;EdP&lt;span style=""&gt;     &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                   &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Hermes&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;24,      Faubourg&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Issey Miyake&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Le      Feu&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                   &lt;/span&gt;75&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Jesus del Pozo&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Helloween&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Jil Sander&lt;span style=""&gt;                    &lt;/span&gt;Sensations&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;40&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Kenzo&lt;span style=""&gt;                         &lt;/span&gt;Le Monde Est Beau&lt;span style=""&gt;     &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Kenzo&lt;span style=""&gt;                         &lt;/span&gt;L'eau par Kenzo&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;100&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Kenzo&lt;span style=""&gt;                         &lt;/span&gt;Jungle Elephant&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Kenzo&lt;span style=""&gt;                         &lt;/span&gt;Jungle Tigre&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;&lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Lanvin&lt;span style=""&gt;                         &lt;/span&gt;Oxygene&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Mont Blanc&lt;span style=""&gt;      &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Presence      d'une Femme&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;10&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Montana&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Just      Me&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;30&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Montana&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Blu&lt;span style=""&gt;       &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                   &lt;/span&gt;30&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Nina Ricci&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Belle      de Minuit&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Orlane&lt;span style=""&gt;             &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;B21&lt;span style=""&gt;     &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                   &lt;/span&gt;100&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Oscar de la Renta&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;Intrusion&lt;span style=""&gt;           &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;25&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Pollena Eva&lt;span style=""&gt;      &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Eva&lt;span style=""&gt;      &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                   &lt;/span&gt;30&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Prada&lt;span style=""&gt;              &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Prada      intense&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Serge Lutens&lt;span style=""&gt;    &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Ambre      Sultan&lt;span style=""&gt;   &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                        &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Shiseido&lt;span style=""&gt;           &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Zen&lt;span style=""&gt;      &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;                                   &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Shiseido&lt;span style=""&gt;           &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Feminite      du Bois&lt;span style=""&gt;          &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;50&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Thierry Mugler&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;Angel Innocent&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;25&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Vanderbilt&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;Gloria      Vanderbilt&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;30&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;Yohyi Yamamoto&lt;span style=""&gt;        &lt;/span&gt;Yohyi Yamamoto&lt;span style=""&gt;         &lt;/span&gt;&lt;span style=""&gt;            &lt;/span&gt;75&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/li&gt; &lt;/ol&gt;&lt;br /&gt;Do tego ponad 30 miniaturek i nie wiem ile próbek... ale i tak nie jest tak źle jak myślałam, tylko 66 pełnowymiarowych flakonów - nie jest aż tak źle z moim nałogiem. Choć to szatańska liczba, hehe :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-113917109977539763?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/113917109977539763/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=113917109977539763' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/113917109977539763'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/113917109977539763'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2006/02/czyby-powrt-do-ycia.html' title='Czyżby powrót do życia?'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-113603355224768699</id><published>2005-12-31T11:14:00.000+01:00</published><updated>2005-12-31T13:52:32.273+01:00</updated><title type='text'>Zapachowy trup</title><content type='html'>Myślałam, że już mam z górki, wydawało mi się, że nadwrażliwość mija - niestety były to złudzenia. Kilka dni temu kontrolnie zaordynowałam dwa psiki Caroliny na okolice brzucha - żeby nie było za blisko nosa i nie drażniło tak bardzo jak wtedy, kiedy zapach jest za uszami i na szyi - no i kompletna porażka, mdliło mnie przez cały dzień, jeszcze długie godziny po zmyciu zapachu, a przecież to taki wesoły, owocowy, optymistyczny koktail! Niestety nawet to dla mnie jest za dużym wyzwaniem. Smutne to dla mnie bardzo, czuję się ogołocona z części mojego świata, perfumy na półce patrzą na mnie z wyrzutem, a ja usilnie unikam tych spojrzeń. Wiem, że to minie, ale jakoś kompletnie mnie to nie pociesza w sytuacji, kiedy o perfumach nawet czytać nie mogę bez lekkiego, nieprzyjemnego odczucia na ranicy przełyku i żołądka...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-113603355224768699?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/113603355224768699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=113603355224768699' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/113603355224768699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/113603355224768699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2005/12/zapachowy-trup.html' title='Zapachowy trup'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-113434852626144987</id><published>2005-12-12T01:42:00.000+01:00</published><updated>2005-12-12T01:48:46.276+01:00</updated><title type='text'>Wątpliwe uroki ciąży</title><content type='html'>Pierwszy trymestr - czas tworzenia i rozwoju wszystkich najważniejszych struktur małego człowieczka - trwa. Wraz z nim utrzymuje sie u mnie nadwrażliwość na zapachy - i te zamknięte we flakonach, i te jak najbardziej kuchenne - obsesyjnie wietrzę po byle smażeniu czy gotowaniu. Węch mam potwornie wręcz wyostrzony, do tego stopnia, że dziś uciekłam z perfumerii, mimo że nie psiknęłam ani jednego nadgarstka. Wystarczyło powąchać z daleka atomizer Prady, o której naprawdę chciałam - porównawczo z Pradą Intense - napisać. Nic z tego, przynajmniej na razie. Pozostają rozważania teoretyczne i posiłkowanie się pamięcią - choć nawet tak abstrakcyjne pisanie sprawia, że czuję się strochę gorzej. Na szczęście za jakieś 3 tygodnie zaraza powinna ustąpić :)&lt;br /&gt;Swoją drogą, okazuje się że tak wrażliwy węch nie jest absolutnie zaletą "nosa" - wręcz uniemożliwia mu pracę i działanie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-113434852626144987?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/113434852626144987/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=113434852626144987' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/113434852626144987'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/113434852626144987'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2005/12/wtpliwe-uroki-ciy.html' title='Wątpliwe uroki ciąży'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-113261949692798427</id><published>2005-11-22T00:28:00.000+01:00</published><updated>2005-11-22T01:31:36.956+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Shalimar</title><content type='html'>Chcę napisac parę słów o Shalimar i jego dużo młodszym bracie - Shalimar Light. Dlaczego? Po pierwsze: mało jest zapachów, które po tak długim okresie życia mają jeszcze siłę istnieć - a ten nie dość że jest, to w dodatku ma się wyśmienicie, i jestem pewna, że przeżyje 95% obecnych sephorowych top-sellersów! Po drugie: to znakomity zapach, jak to ktoś trafnie na wizażu określił - bezczasowy, bo ząb czasu nie robi mu żadnej krzywdy, tylko bezskutecznie stara sie go chwycić i tępi się na nim, i ta nieudolność w moich oczach wręcz podkreśla Shalimarową szlachetność i wyrafinowanie - 80 lat temu świat był naprawdę inny, a jednak są takie pachnące wysepki przeszłości, które ciągle potrafią zachwycić nas, wysmakowanych, 21-wiecznych perfumaniaków, i taką właśnie wyspą wyłaniającą się z morza codziennych świeżaków, wtórnych orientów i tchnących myszą dioromutantów jest Shalimar. Po trzecie wreszcie - Shalimar ma znamienite rodzeństwo (coś ostatnio lubuję się w rodzinnych koneksjach ;) ) - rzadko zdarza się, aby wersja Light jakiegokolwiek klasyka dorastała mu choćby do pięt - tu jednak mamy do czynienia z osobnikiem może zupełnie innym, oczywiście dużo młodszym , ale jednak podobnego formatu.&lt;br /&gt;Klasyk wita mnie z nadgarstka nutą garbarni - bo nie jest to jeszcze gotowa skóra, to dopiero z lekka odrażający, natarty olejkami półprodukt, któremu nawet nie śniło się o pokrewieństwie z Daim Blond. Mistrzowska ręka twórcy szybko jednak zaokrągla tę zawiesistą, burzową chmurę czymś miekkim i tłustym, co wygląda trochę jak heliotrop, a trochę jak śmietanka. Zza chmury od początku prześwitują promienne cytrusy, z niezastąpioną, klasyczną bergamotką na czele oraz zdecydowanie orzeźwiającą cytryną w ariergardzie. W tle jeży sie cedr. I taki jest początek - nieco ostry, kłujący, a jednocześnie już obiecujący kobiercową miękkość serca. Shalimar przeistacza się w zapach gorzkawy, zdecydowanie mroczny, który mimo skórzanych, surowych nut podąża konsekwentnie w stronę słodyczy. Równowagę osiąga dzięki tonce i wanilii, nosicielom łagodności. Z czasem coraz bardziej przypomina miękki, skórzasty, mięsiesty i gruby aksamit. Samo się myśli, że żywy :)&lt;br /&gt;Kiedyś napisałam: "Końcówka - dodam, że długa, bo zapach trwa na ubraniu nawet po trzech dniach - jest najlepsza: słodka, zniewalająca, przytulna i rozkoszna. Cała mam ochotę się w niej nurzać" - i musze to podtrzymać, z małym dopiskiem: trzeba uważać, gdyż pod grubą warstą ciemnego materiału wciąż czai się wręcz bestialski akord skórzany - gdy ciepło chuchnę na skórę, wręcz mnie zatyka. Myślisz, że obłaskawiłeś drapieżnika? Nic bardziej błędnego. On chce, żebyś tak myślała... A w głowie coś szepcze: ogrzej go!niech pokaże pazur! niech warknie na ciebie! Klasa.&lt;br /&gt;Co innego Shalimar Light: technika pozwoliła człowiekowi lat dziewięćdziesiątych i późniejszych produkować najrozmaitsze hybrydy - zapach człowieka, zwierzęcia, rośliny, robota, przedmiotu... Nie umiem jednoznacznie wpisać lekkiej wersji do jakiegoś królestwa czy porządku, jest na to zbyt abstrakcyjny. Na uwagę zasługuje fakt, że Mathilde Laurent udało się w nim wiernie odtworzyć piramidę klasyka, bez wpadnięcia w pułapkę kopiowania zapachu. Tu rzeczywiście - jak rzadko - można mówić o nowoczesnej reinterpretacji. Tak więc w głowie mamy wyraźną nutę cytrusową: skórkę pomarańczy, olejek z tej skórki, a chyba nawet z cytrynowej. Zapach jest znacznie bardziej łagodny, delikatny i jaśniejszy niż klasyk, to nie chmura olejków, to leciutki areozol na błękicie czystego powietrza. Skojarzenie z barwą flakonu jest nieuniknione... Jednocześnie Light ma wyraźniej zaznaczone krawędzie, to nie ciemne plamy koloru czynione grubym pędzlem, to raczej kąty proste nowoczesnej architektury. Słodycz jest tu także ostrzejsza, wyrazistsza, na pierwszym planie, jak biała wata cukrowa na patyku. Zapach dużo prostszy, mniej złożony (co nie oznacza, że gorszy), przez co przejrzystszy, dużo delikatniejszy, słodszy, no i zdecydowanie mniej w nim tej niebezpiecznej skóry, choć część zwierzęcości udało się uratować dzięki bazowej ambrze.&lt;br /&gt;Życzę sobie więcej tak udanych wariacji na temat klasyków, choć być może tajemnica powodzenia zapachowych sequeli tkwi właśnie w klasykach - z nieudanego i boski Serge nie ukapie nic godnego uwagi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-113261949692798427?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/113261949692798427/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=113261949692798427' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/113261949692798427'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/113261949692798427'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2005/11/shalimar.html' title='Shalimar'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-113157424972413346</id><published>2005-11-09T23:04:00.000+01:00</published><updated>2005-11-10T08:28:55.760+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Scent</title><content type='html'>Rodzina Scentów jest moją wielką tegoroczną miłością, największą, i strasznie jestem szczęśliwa, że je odkryłam. Oczywiście piszę tu jedynie o wielkiej trójcy, Scent Gloss chyba w ogóle nie powinien był powstać, jest płaskim, słodkawym "kwiatuszkiem", zradzającym całą ideę Scentów (moim zdaniem jest nią ich "czarno-białość" plus uniseksualność, co komuś przyszło do głowy, żeby wciskać w tę doskonałość damski róż?), więc wybaczcie, ale nie poświęcę mu tu więcej ani słowa.&lt;br /&gt;Zacznę od &lt;b&gt;klasyka&lt;/b&gt;. Gdy o nim myślę, wiedzę ażurową konstrukcję z cieniutkich prętów, wśród której hula wiatr - a pręty grają. Gdyby Scent byl instrumentem, byłaby to harfa, którą słyszy się wyraźnie, choć z oddali. Zapach na mnie jest bardzo intymny, dyskretny, w czym nieco przypomina mi Narciso Rodrigueza - ale nie ma mowy o nietrwałości, jest na mnie cały dzień (choć dość szybko się do niego przyzwyczajam). Im więcej psików aplikuję, tym wyrazistszy jest początkowy akord roślinny, który roboczo nazywam "sokiem z łodygi" - to taki przejrzysty, rzadki płyn, pachnący życiem, zielonością, liśćmi. Zgaduję, że to pewnie mieszanka jaśminowej herbaty i tajemniczej "mother-of-pearl hibiscus" - zupełnie nie wiem, co to może być ta macica perłowa hibiskusa, ktoś wie? Mam w domu hibiskusa i żadnej macicy nie zauważyłam. Póki co myślę sobie, że to jakiś szczególnie gęsty ekstrakt czegoś z w.w. hibiskusa.&lt;br /&gt;W ogóle jeśli chodzi o nuty, to mało który zapach ma tak pokręconą przynależność do rodziny zapachowej. Na osmozie twierdzą, że to kwiatowo-jaśminowy zapach - imo totalna bzdura, nie dość że takich nie cierpię, to nawet mało wprawny nos Scenta do takiej grupy nie zaliczy. Ja najwyraźniej wyczuwam w nim kadzidło i ambrę, oba składniki niesłychanie delikatne, lekkie jak piórko. To nie jest nic w rodzaju: bierz mnie, jestem seksowna! Nie! Scent jest wysoko ponad podziałem płciowym, wręcz się z niego naśmiewa (dlatego tak nie pasuje mi różowa wersja, która jest ewidentnie "dla kobiet"). Jego androgyniczność współtworzy w dużym stopniu jego nowoczesność.&lt;br /&gt;Inne źródła podają, że Scent to zapach drzewny czy też orientalny. Z pierwszym się zgadzam, z drugim niekoniecznie, mimo obecności ambry. Orient jednak kojarzy się z przepychem i słodkością, a Scent jest minimalistyczny, ascetyczny wręcz. Dzięki niewielkiej ilości akordów można się po nim "rozejrzeć", właśnie stąd mam to wrażenie ażurowej, przestrzennej konstrukcji - a zapachy orientalne odbieram raczej jako mgliste, zacienione, gęste.&lt;br /&gt;Kończąc tę pieśń pochwalną na temat Scenta muszę jeszcze powtórzyć to, co już pisały dziewczyny - to niesłychanie uniwersalny zapach (przebija nawet Desnudę), nosiłam go wiosną, latem, teraz tez mi się zdarza (właśnie go niuchnęłam i chyba już wiem czym będę dziś pachnieć) - to jedyne kadzidło, które tak znakomicie sprawdzało się nawet w letnie dni. Na wieczór, kiedy nie chcę się nikomu rzucać w nos - również jest idealny (co nie znaczy, że nikt nie czuje, że pachnę). Zdobył moją półkę przebojem, nie wyobrażam sobie jej bez niego... Ma niesłychaną zdolność przebijania się prosto do jądra mojego umysłu, któremu przynosi natychmiastowy spokój, ukojenie - no i przyjemność :)&lt;br /&gt;&lt;b&gt; Scent Intense&lt;/b&gt; - wszędzie piszą, że to mocniejsza wersja Scenta, w której największy nacisk położono na ambrę, jest w nim tez nieco paczuli. Dzięki temu zapach jest bardziej "energetyczny", niewątpliwie bardziej męski (w stereotypowym ujęciu oczywiście) - ale ciągle podobny w konstrukcji do Scenta. Powiedziałabym, że zbudowano go z grubszych, solidniejszych prętów, przez co wydaje się bardziej silny, tęższy. Nie oznacza to, że nadaje się wyłącznie na wieczór - nosiłam go również w letnie dni i sprawdził się znakomicie. Co ta rodzina w sobie ma, że mimo kadzidła jest tak ożywcza, tak chłodna w jakimś sensie? To ten wiatr hulający między żebrami budowli :)&lt;br /&gt;&lt;b&gt; Scent Sheer&lt;/b&gt; jak zauważyłam jest powszechnie uznawany za nieudany - mam skrajnie inne odczucia, bo w testach porównawczych przez większość czasu podoba mi się najbardziej. Ma najwdzięczniejszą, najbardziej delikatną i urzekającą nutę serca. To już nie pręty, ale wręcz pajęcze sieci tworzą tę kompozycję. Lekkość zawdzięcza dominującemu w nim akcentowi jaśminowej herbaty (którą zresztą bardzo lubię pić), przez który od początku prześwitują ultralekkie ambra i piżmo. W założeniu miał być wersją letnią Scenta, imo jest równie uniwersalny jak dwie starsze siostry, choć pewnie wiele osób będzie narzekać na jego trwałość - jest bardzo subtelny, można odnieść wrażenie że szybko znika, na mnie tak nie było - trwał długie godziny, jak echo.&lt;br /&gt;Podsumowując: świetna, podobna do siebie a jednak pełna różnic, graficznie czysta  rodzina zapachów.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Scent &lt;/b&gt;to typowy klasyk - widać i czuć, że to od niego zaczęła się praca, że to on jest najpełniejszym ucieleśnieniem konceptu. Spośród trzech ma najpiękniejszą nutę głębi. To pierworodny.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Intense &lt;/b&gt;wydaje mi się najbardziej bezpośredni, taki prosto w twarz, kawa na ławę - od razu pokazuje kim jest i może dlatego najczęściej to od niego zaczyna się zauroczenie.&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sheer &lt;/b&gt;to chyba najmłodsze dziecko - nieśmiałe, trochę zahukane, najwyższe i najszczuplejsze z rodzeństwa, o cichym, lecz pięknym głosie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-113157424972413346?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/113157424972413346/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=113157424972413346' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/113157424972413346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/113157424972413346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2005/11/scent.html' title='Scent'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-113068412054288328</id><published>2005-10-30T15:02:00.000+01:00</published><updated>2005-10-30T15:55:22.843+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>I znów - jako że utrzymuje mnie wstrętny kapitalista ;) - przez parę dni mnie nie będzie. Ale wrócę! Mam dużo do napisania :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-113068412054288328?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/113068412054288328/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=113068412054288328' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/113068412054288328'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/113068412054288328'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2005/10/i-znw-jako-e-utrzymuje-mnie-wstrtny.html' title=''/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-112953534979543481</id><published>2005-10-30T00:08:00.000+02:00</published><updated>2005-10-30T00:08:47.240+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Anioł Cierpliwy</title><content type='html'>Czy jest taka strona o perfumach, na której nie byłoby słowa o Angel TM? Ciężko sobie wyobrazić, że ktoś mógłby pominąć klasyka. I ja się nie wyłamię.&lt;br /&gt;Wiele razy pisałam o moim pierwszym z Nim spotkaniu - byłam wtedy pierwszy raz w Lyonie. Obce miasto, ja za granicami mocno siermiężnej jeszcze RP bodaj drugi raz. Listopad, na szczęście francuski, ale i tak ponury. Perfumeria wydawała mi się miejscem nie z tego świata, tyle flakonów, tyle światła! Własnie błękitną gwiazdę wzięłam z zaciekawieniem do ręki - była inna niż wszystko. Mgła z atomizera wylądowała na nadgarstku dość obficie. A po pięciu minutach chciałam zdrapać ją z ręki, jeśli trzeba to ze skórą, tak przerażające było to, co czułam. Łzy w oczach, roztrzęsienie, dławiące uczucie strachu w gardle. To wtedy pierwszy raz poczułam zapach śmierci. I przez kolejnych kilka lat uciekałam przed nim, robiłam uniki - cały czas pastwiąc się nad nim w recenzjach, tępiąc go wszelkimi możliwymi środkami, żeby wreszcie przestać obawiać się zagrożenia, które przecież mogło nadejść w każdej chwili, z każdej strony.&lt;br /&gt;W pewnym momencie swojego życia poczułam się na tyle silna, żeby znów się z nim zmierzyć. Rezultat tej konfrontacji rozczarował mnie (jak wszystko niemal w świecie perfum na przestrzeni ostatnich kilku lat) - spodziewałam się kolejnej eksplozji obrzydzenia, albo - bo niezbadane są drogi Królestwa Olfaktorii - krańcowego uwielbienia! Tymczasem nie czułam nic poza letnią akceptacją - stąpającą po wąskim gzymsie niedowierzania, ale jednak. Tamtego dnia przestałam się bać.&lt;br /&gt;Kolejne testy były koniecznością - porównałam Angela z Lolita Lempicką w wersji EdP, i ku mojemu zdumieniu Anioł wygrał wyraźnie. Byłam zaskoczona, bo wcześniej ceniłam Lolitę, a przy Aniele wylazła z Niej cała płaskość i barbie'owatość, a ów słynny fiolet okazał się mdłym różem sprytnie zamaskowanym niebieskością. Taaak, przy błękicie gwiazdy Lolita wyraźnie straciła na tajemniczości.&lt;br /&gt;I tak, krok po kroku, oswoiłam potwora. Choc bardziej adekwatne wydaje mi się określenie go jako demona, czy ducha.&lt;br /&gt;Piszę, że to ja go obłaskawiłam, ale może to on cierpliwie mnie wzywał przez te lata?&lt;br /&gt;Niedawno od mojej perfumowej przyjaciółki dostałam malutki balsam do ciała - tak na spróbowanie - i poczułam się w nim na tyle słodko, że zechciałam mieć gwiazdkę dla siebie. Maleńką, ale pełną niebiańskiej esencji. Potem z nieba spadła mi druga... i tak to sie toczy. Tak dziwnie się plecie w moim zapachowym życiu. Bo to pewnie wcale nie jest koniec tej historii - przecież Anioł jeszcze nie raz poruszy skrzydłami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-112953534979543481?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/112953534979543481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=112953534979543481' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112953534979543481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112953534979543481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2005/10/anio-cierpliwy.html' title='Anioł Cierpliwy'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-112953845105405231</id><published>2005-10-17T10:39:00.000+02:00</published><updated>2005-10-17T10:40:51.113+02:00</updated><title type='text'>przerwa</title><content type='html'>Nie będzie mnie w Gdańsku do piątku, więc być może będzie tu przez parę dni cicho.&lt;br /&gt;Tymczasem :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-112953845105405231?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/112953845105405231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=112953845105405231' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112953845105405231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112953845105405231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2005/10/przerwa.html' title='przerwa'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-112773863324414221</id><published>2005-10-15T22:20:00.000+02:00</published><updated>2005-10-15T23:59:46.046+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Wcale nie JaśniePani</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://photos1.blogger.com/blogger/461/1631/1600/my_queen_ad1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://photos1.blogger.com/blogger/461/1631/200/my_queen_ad.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wczoraj robiłam ostateczny test My Queen. Ostateczny test tym się różni od testów zwykłych, że po nim mam już w miarę przemyślaną i utrwaloną opinię o perfumach, która skutkuje bądź zakupem zapachu, bądź też odłożeniem go na mentalną półeczkę z napisem: sprawdzone i zaniechane :)&lt;br /&gt;Od razu napiszę, że My Queen poszło tą druga drogą.&lt;br /&gt;Pierwszy test nie pozostawił wątpliwości, że musza nastąpić kolejne, co na tle tegojesiennych nowości w stylu Promesse i tak można poczytać za sukces. I tak pracowicie łaziłam do perfumerii, psikałam nadgarstek (nie lubię pisać tego słowa, jest taaakie długie i skomplikowane! ma ktoś jakiś wymiennik?), w końcu przy pierwszej nadarzającej się okazji wysępiłam próbkę, która starczyła na dwa pełne dni noszenia. Wczoraj zlałam się Królową do pępka (jak to uroczo określa mój perfumowy przyjaciel Kuba) i z pełną uwagą oddałam się eksperymentowi.Oto wyniki...&lt;br /&gt;Pierwsze wrażenie: najbardziej awangardowa z jesiennych nowości 2005 - słodko-gorzki, otwarty, no i wreszcie choć troche niejadalny zapach. W pierwszej chwili bardzo mi się spodobał początek - jest pełen roślinnego, ziołowego soku, ale nie przejrzystego (jak w Addict Eau Fraiche) tylko takiego mleczka z nutą zieloności, podkręconego czymś słodkim i lekko ostrym - to zdaje się cedr! Przez pierwsze parę minut czuję też ożywczy powiew mięty, ładnie komponujący się z tym "ziołowym mlekiem". Potem - przy pierwszym teście - My Queen zaczęła mi coraz bardziej przypominać niejaką Lolitę Lempicką - wydawało się, że na mojej skórze będzie to jej bogatsza, głębsza, bardziej pikantna, przestrzenna wersja. Skąd skojarzenie z Lolitą? Słowo honoru, że czułam w My Queen anyż, bardzo świeży i niesłodki - którego jednak w składzie nie ujawniono. Teraz myślę, że to wcale nie anyż, ani lukrecja, tylko fiołek parmeński. I to właśnie ów dość niestetyt mdły fiołek jest dominującym składnikiem tej kompozycji, jak dla mnie dominującym zdecydowanie za bardzo. Co gorsza towarzyszy mu wanilia z gatunku, którego nie lubię - ostra, naga, syntetycznawa, rafinowana, coś jak cukier kryształ biały (podczas gdy z dużo lepszym skutkiem mógłby to być brązowy cukier w dużych, nieregularnych bryłkach). W rezultacie zapach jest dla mnie nieco za płaski, za mało wibrujący, za mało migotliwy, taki przetrwalnikowy trochę - ale wciąż ciekawy. Wyczuwam w nim przenikanie się dwóch nieprzystających światów: z jednej strony ten fiołek - przypomina rzeczywicie (zgodnie z konceptem perfum) marzenie senne, bajkę, wróżkę, jest taki odrealniony, trochę narkotyzujący... z drugiej ta trochę drapiąca gardło wanilia, płaskość i trwałość fiołka w otoczeniu bukiecika białych kwiatów sprawiają, że Królowa jest, jeśli nie cyberpunkową to przynajmniej futurystyczną władczynią, ostrą, posągową. Jak przystało na koronowaną głowę nie wtapia się w osobowość, tylko trwa sobie obecna, obok.&lt;br /&gt;Kiedy przeczytałam dokładnie skład, pojawiło mi się więcej zastrzeżeń, bo gdzie podziały się... Heliotrop? Chyba gdzieś głęboko ukryty, albo mocno z czymś zmieszany, bo kompletnie nie czuję tego mydłka, a przecież łatwo go wychwytuję...&lt;br /&gt;A kwiat pomarańczy? Piżmo? Puder???&lt;br /&gt;Musiały się biedaki ukryć w jakimś zakamarku, uciekły przed wyżej opisaną tyranizującą parką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec cytat z http://www.wwd.com&lt;br /&gt;"It is a floral Oriental developed by Anne Flipo and Dominique Ropion of International Flavors &amp;amp; Fragrances — with an unusual formula. The structure of the scent has four facets, dubbed Marvelous, Dazzling, Mysterious and Intoxicating. Each facet, portrayed as individual layers of a woman's personality, radiates from a common heart and shared base.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marvelous is designed to open with the "innocent, warm and tender" feeling of childhood, Roos said, with notes of Parma violet and sweet almond. Dazzling is meant to be illuminating with orange blossom absolute fused with white musk and heliotrope in a powdery and luminous bouquet of white flowers. The formula then turns more feminine, sweet and intimate with the Mysterious facet, consisting of patchouli, cedar and vetiver. As the name implies, Intoxicating is meant to be charming and bewitching with Florentine iris and vanilla."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląda na to, że na mnie Królowa w ogóle nie ukazuje swojej olśniewającej strony. Zdecydowanie wolę jej Królestwo niż nią samą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-112773863324414221?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/112773863324414221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=112773863324414221' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112773863324414221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112773863324414221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2005/10/wcale-nie-janiepani.html' title='Wcale nie JaśniePani'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-112774462101286459</id><published>2005-10-15T12:15:00.000+02:00</published><updated>2006-09-28T16:03:36.163+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Navegar</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://ext.netg.se/%7Ebs/Pics/earendil_monogram.gif"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://ext.netg.se/%7Ebs/Pics/earendil_monogram.gif" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style=""&gt;Nuty: czerwony pieprz, imbir, limetka, rum, czarny pieprz, kadzidło, anyż, jałowiec, cedr, drzewo gwajakowe.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałam parę kropel we fiolce, a jako że wspomnienia ulotne, szybciutko zapisałam. Navegar to chyba podniebny podróżnik - jest kruchy, chrupki, łamliwy, pikantny a jednocześnie lekko zmrożony. Piękne otwarcie, jakbym przełamywała nieznany owoc. Człowiek raczej się nie zagubi w nim bez pamięci, ale też nie dotrze w żadne sensowne miejsce. Ot, wietrzna, rozgwieżdżona noc na Wielkim Zachodnim Oceanie, mała łupina rzucana falami, zgubiony kompas, tęskniący za Elfami wysłannik kluczący bez nadzei między mirażowymi wyspami. Zapach bardzo ulotny, po paru godzinach nie czuję nawet cienia. Chciałabym jednak mieć go więcej, móc często słyszeć miękki trzask przełamywanego owocu tęsknoty.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-112774462101286459?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/112774462101286459/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=112774462101286459' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112774462101286459'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112774462101286459'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2005/10/navegar.html' title='Navegar'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-112845712793825495</id><published>2005-10-04T22:17:00.000+02:00</published><updated>2005-10-04T22:18:47.936+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='techniczne'/><title type='text'>Komentarze</title><content type='html'>Okazuje się, że nie trzeba wcale być zarejestrowanym, żeby komentować tego bloga - wystarczyło pogrzebać w opcjach... zapraszam do pisania!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-112845712793825495?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/112845712793825495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=112845712793825495' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112845712793825495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112845712793825495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2005/10/komentarze.html' title='Komentarze'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-112845700603783796</id><published>2005-10-04T22:08:00.000+02:00</published><updated>2005-10-04T22:16:46.036+02:00</updated><title type='text'>To nie jest to, co myślicie! :D</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://images.snapfish.com/344%3B684723232%7Ffp45%3Dot%3E233%3C%3D%3C%3B3%3D564%3DXROQDF%3E2323%3B48348%3B%3C3ot1lsi"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px;" src="http://images.snapfish.com/344%3B684723232%7Ffp45%3Dot%3E233%3C%3D%3C%3B3%3D564%3DXROQDF%3E2323%3B48348%3B%3C3ot1lsi" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nalepka głosi, iz zawartością jest spirytus salicylowy... Pozory! Ciecz w butelczynie jest znacznie bardziej szlachetnego sortu, choć alkohol stanowi istotną jej część :) W takim bowiem nietypowym pojemniku otrzymałam swoją "część" wylicytowanego na allegro "Intrusion" Oscara de la Renty. Wygląda niczym odlotowy niszowiec, n'est pas? Aż żal mi było to przelewać do odpachnionego flakonu po Eau de Dolce Vita.&lt;br /&gt;Fota Intusion w nowym ubranku - jutro :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-112845700603783796?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/112845700603783796/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=112845700603783796' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112845700603783796'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112845700603783796'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2005/10/to-nie-jest-to-co-mylicie-d.html' title='To nie jest to, co myślicie! :D'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-112782114593630858</id><published>2005-09-27T12:10:00.000+02:00</published><updated>2005-09-27T16:06:22.220+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>dwie porażki</title><content type='html'>Z niemal "zawodowego" obowiązku ;) mam na nadgarstkach dwie świeżuchowate nowości: GF Gianfranco Ferre oraz pachnidełko Paris Hilton. O ile to pierwsze jest jeszcze w miarę porządnym świeżakiem, to to drugie aż ciężko skomentować. Halo, czy jest na sali jakiś bardziej różowy zapach? Może mały konkursik? Paris co prawda i tak wygrywa z Promesse Cacharela (btw, co się zrobiło z ta firmą? czy mi się wydaje, czy kiedyś byli bardziej otwarci, nowatorscy, i używali zdecydowanie lepszych jakościowo komponentów?), ale nie zmienia to faktu, że jest paskudną, landrynkowato-owocową miksturą, od której mnie mdli, i która - a jakże - idzie w niechlubne ślady kilku ostatnich limitowanek Escady. Ale czegóż innego ja się mogłam spodziewać po perfumach sygnowanych nazwiskiem tej trendy panny...&lt;br /&gt;Swoją drogą, ciekawe czy Escada dalej będzie iść w zaparte, czy też wreszcie wymieni płyn w kadzi, w której ważą ten upiorny płyn na kolejne "Tropical Grafitti" czy "Ibiza Punch"? A może w koncu wyprodukują "Sexy Punk"? ;) - widzę to jako wymieszane resztki wszystkich limitowanek z ostatnich powiedzmy pięciu lat :D Ależ to byłby stencz! Modny! ;P&lt;br /&gt;Wracając do dzisiejszych eksperymentów: GF ratuje jakaś ulotna, ale wyczuwalna pieprzowo-grejfrutowa nutka, która nieco wyróżnia ten zapach na plus. Chociaż własnie pomyślałam, iż być może wmawiam sobie, że nie jest taki zły, i że w rzeczywistości bardziej ratuje go towarzystwo Paris Hilton na sąsiedniej ręce. Hmmm, przy Promesse mógłby mi się wydać arcydziełem ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-112782114593630858?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/112782114593630858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=112782114593630858' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112782114593630858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112782114593630858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2005/09/dwie-poraki.html' title='dwie porażki'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-112769098492124866</id><published>2005-09-26T00:29:00.000+02:00</published><updated>2005-11-29T01:10:45.163+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzje'/><title type='text'>Wieczór w kruchcie</title><content type='html'>Dziś na nadgarstku spoczął najdziwniejszy chyba zapach z gatunku kadzidlano-kościelnych - Messe de Minuit Etro. Co za doznania! Przez jakieś 2 godziny pachnie wilgotną, białą grzybnią, która zadomowiwszy się w jakiejś krypcie z kośćmi dostojnego biskupa nigdy nie zaznała światła dziennego. Potem nieco bardziej czuję kadzidło, ale to ledwie jego wspomnienie z popołudniowej mszy. Messe pachnie kościołem - ale nie jest to kościół drewniany, jeszcze pełen dymu i rozmodlonych szeptów jak w Black Cashmere. To kościół kamienny, nie późniejszy niż gotyk, ale z romańskimi fundamentami. Pod podłogą spoczywają doczesne, marne szczątki miejscowych dostojników, którymi dziś pokątnie i bez zainteresowania ze strony ludzi żywi się grzybnia. Murszejące kości, kamienie, stara zaprawa, wieki minionego czasu - tym pachnie Messe de Minuit. Jestem zachwycona tym zapachem jako samą ideą, bo nosić bym go nie chciała - nigdy. Ale stworzyć coś takiego, co w tak realny sposób przenosi w konkretne miejsce i czas - to jest ucieleśnienie, a raczej upłynnienie najpiękniejszej, boskiej iskry w człowieku. Jedyne, do czego mogę się przyczepić to trwałość, a może raczej wyrazistość zapachu - po 3 godzinach powoli zanika, a (przypadkowo) wylałam go na siebie naprawdę sporo. Myślę, że po klasycznych 3 psikach nie byłoby juz śladu.&lt;br /&gt;Dziś w ogóle miałam przygodowy dzień jeśli chodzi o perfumy - ale spotkanie z Mszą o Północy było najważniejsze i chyba najfajniejsze zarazem :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-112769098492124866?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/112769098492124866/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=112769098492124866' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112769098492124866'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112769098492124866'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2005/09/wieczr-w-kruchcie.html' title='Wieczór w kruchcie'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-17067605.post-112759948666010174</id><published>2005-09-25T00:01:00.000+02:00</published><updated>2005-09-26T01:56:09.700+02:00</updated><title type='text'>Po co?</title><content type='html'>Jakoś nigdy nie miałam większej potrzeby pisania bloga. Zauważyłam jednak, że jakkolwiek sporo pisze o perfumach, cała ta "twórczość" rozpełza się po różnych miejscach w sieci. A chyba szkoda... W sumie więc zaczynam kolekcjonować własne recenzje. Powód wydaje mi się wystarczająco dobry :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/17067605-112759948666010174?l=nosthrills.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://nosthrills.blogspot.com/feeds/112759948666010174/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=17067605&amp;postID=112759948666010174' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112759948666010174'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/17067605/posts/default/112759948666010174'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://nosthrills.blogspot.com/2005/09/po-co.html' title='Po co?'/><author><name>Ola</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12479940741759093336</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/-YI4Fj8Dv74I/TfvGAvf_6vI/AAAAAAAABc0/jbmL-tp3jnA/s220/ola.JPG'/></author><thr:total>7</thr:total></entry></feed>
